środa, 1 grudnia, 2021

Czwarta fala atakuje. Ta grupa może powstrzymać pandemię

Kluczowe jest, aby młodzi ludzie, którzy dotąd się nie zaszczepili przyjęli szczepionkę – uważają eksperci.

– Czwarta fala pandemii koronawirusa ma wiele scenariuszy. Pewne jest, że jej przebieg zależy od liczby osób zaszczepionych. Teraz najważniejsze jest, aby zaszczepili się młodzi ludzie, tzw. superrozprzestrzeniacze – mówi prof. dr hab. n. med. Jarosław Pinkas, dziekan Szkoły Zdrowia Publicznego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego. Jak podkreśla, system ochrony zdrowia jest przygotowany na czwartą falę. Nie  brakuje respiratorów, szpitale tymczasowe są gotowe, a większość pracowników służby zdrowia przyjęła dwie dawki szczepionki i czeka na dawkę przypominającą. Do tej pory przyjęło ją ponad 350 tys. osób.

Czwarta fala może przejść gładko?

– Jeżeli polskie społeczeństwo będzie w większym stopniu zaszczepione, to z całą pewnością czwarta fala przejdzie raczej gładko. Niczym nas nie zaskoczy.  Unikniemy dramatycznych scen pod szpitalami, nie będzie problemów z dostępem do respiratorów czy nowoczesnej terapii. Ale to wszystko zależy od nas – przekonuje w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Jarosław Pinkas

Jak podkreśla, kluczowe jest zaszczepienie ludzi młodych, którzy rozpoczęli zajęcia w szkołach i na uczelniach. Spotykają się ze znajomymi, uczestniczą w koncertach i innych imprezach masowych. W grupie wiekowej 12–17 lat liczba wykonanych szczepień wynosi 1,6 mln. Dla porównania w kolejnej grupie (18–30 lat) ta liczba jest trzykrotnie wyższa (4,7 mln). – Oni powinni wiedzieć, że mimo, iż sami w razie zachorowania pewnie przejdą tę chorobę łagodnie, to mogą zagrozić tym, którzy są w grupach największego ryzyka. Chociażby z powodu wieku. Rozmiary czwartej fali w dużej mierze zależą od zaszczepienia młodych ludzi. W tej chwili wygląda to słabo. Mamy to szczęście, że zaszczepiło się wiele osób starszych. Musimy jednak przekonywać do tego pozostałych.  Chodzi o to, by  uniknąć zagrożenia dla funkcjonowania opieki zdrowotnej w Polsce – podkreśla konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego.

Dobrze, że medycy są szczepieni

Dla sprawnego działania systemu ochrony zdrowia ważne jest również to, że zaszczepiła się większość jego pracowników.  Dzięki temu mniejsze jest ryzyko, że zachorują. Podczas poprzednich fal pandemii, kiedy szczepionek nie było,  medycy  na froncie walk z koronawirusem często sami chorowali. To groziło paraliżem działania placówek medycznych. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, liczba osób w pełni zaszczepionych przekroczyła 19,6 mln. Liczba wykonanych szczepień to ponad 38 mln. Dawkę przypominającą przyjęło ponad 350 tys. osób.

Trzecia dawka rozszerzona?

Od 1 września uzupełniająca dawka szczepionki zalecana jest medykom, seniorom, osobom z niską odpornością.  Chodzi o pacjentów w trakcie leczenia nowotworowego, po przeszczepach narządów, komórek macierzystych. Trzecią dawkę Rada Medyczna zaleca też osobom przyjmującym leki immunosupresyjne lub terapie biologiczne. Także zakażonym wirusem HIV, dializowanym przewlekle z powodu niewydolności nerek. Z kolei od 24 września trzecią dawkę mogą otrzymać osoby, które ukończyły 50 lat.

– Być może ta lista będzie rozszerzana, a rekomendację w tym zakresie wydaje Rada Medyczna. Natomiast to wszystko zależy od zapadalności na COVID-19, a także od analizy tego, co się dzieje w innych krajach. Polska ma trzy-, czterotygodniowe opóźnienie w rozwoju sytuacji, więc możemy analizować, jak postępowały inne kraje – zauważa prof. Jarosław Pinkas.

Problemem brak zaufania do szczepień

Jak podkreśla, problemem jest wciąż brak zaufania do szczepień występujący w polskim społeczeństwie. Osoby negujące skuteczność szczepień nie stanowią licznej grupy, ale są wyjątkowo „głośne” w internecie. Często też docierają do osób z wątpliwościami, posługując się chwytliwymi fake newsami. – Za ich intencjami czasami stoją względy komercyjne. Czasami są to ludzie, którzy po prostu chcą być kontrowersyjni z samego założenia, ponieważ nie mają niczego do zaoferowania, nie mają wiedzy i narzędzi. Jest to pewnego typu infekcja, ale wydaje mi się, że jesteśmy w stanie nad nią zapanować. Mamy coraz większe doświadczenie z tego, co się działo w trakcie trzeciej fali. Coraz więcej osób opowiada innym, co to znaczy leżeć pod respiratorem, przebywać w oddziale szpitalnym. Ale oczywiście każdy wątpiący jest dla nas groźny w tym kontekście, że może stać się antyszczepionkowcem – podkreśla ekspert.

(Newseria)

Polecamy