poniedziałek, 20 września, 2021

Koszmarna zbrodnia w pralni na Bora. ZADŹGAŁ OJCA!!! Padły strzały…  

Z tej pralni korzystały dziesiątki mieszkańców Gocławia, ale nie tylko – przyjeżdżali tu mieszkańcy innych dzielnic. W piątek doszło tam do koszmarnej zbrodni. Syn zadźgał nożem własnego ojca. Jak informowały media, sprawca to właściciel pralni. Podczas interwencji policji padły strzały.

fot. Piotr Łuczuk

Huk wystrzałów  przerwał spokojne, piątkowe popołudnie na Gocławiu. Nagle w pobliżu przystanku na skrzyżowaniu Bora Komorowskiego i Umińskiego, tuż koło bazarku Gocław Pętla, pojawili się policjanci i biegnący w ich kierunku mężczyzna. Był agresywny, cały zakrwawiony, a w ręku miał nóż. – To wyglądało okropnie, jak w jakimś horrorze – mówią świadkowie zdarzenia. Mężczyzna gonił z nożem jednego z policjantów. Funkcjonariusze oddali strzały ostrzegawcze, ale agresor w szale nawet nie zareagował. Dopiero strzał w nogi sprawił, że się przewrócił. Wtedy został obezwładniony przez strażaków i policjantów. Niestety, w lokalu funkcjonariusze znaleźli zwłoki starszego mężczyzny, który zginął od ciosu  nożem. To ojciec agresora.

Mieszkańcy Warszawy nie kryją szoku.  – To niewyobrażalne. Nie tak dawno zostawiłam tu garsonkę. Nigdy bym nie przypuszczała, że kiedyś to miejsce spłynie krwią – mówi pani Anna, mieszkanka Grochowa, która choć mieszka poza Gocławiem, kilka razy w roku odwiedzała pechową placówkę. – Jak byłam mała, chodziłam tam z mamą. Naprawdę to szok, że doszło do takiej tragedii – wspomina Ola Kotlarska, która w dzieciństwie mieszkała na Gocławiu, dziś mieszka na Kamionku. Jest zszokowana tym, co zaszło. Tragedia rozegrała się w piątkowe popołudnie. Jak relacjonuje policja, przed godziną 16.00  funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie, że w pralni przy ulicy Bora Komorowskiego 4 na Gocławiu doszło do awantury, mogą być pokrzywdzeni. Na miejsce przyjechała policja, straż pożarna i pogotowie. Najpierw nie dało się sforsować drzwi. Użyty do tego był specjalistyczny sprzęt. Po otwarciu  z lokalu najpierw wybiegło kilku mężczyzn, a za nimi wyskoczył zakrwawiony mężczyzna. W ręku trzymał nóż. Nie reagował na polecenia, zaczął gonić policjanta. Funkcjonariusze użyli strzałów. Najpierw ostrzegawczych. Mężczyzna nie reagował. Więc strzelili w jego nogi.  Wtedy dopiero udało się go obezwładnić. Mężczyzna został ranny, trafił do szpitala. W lokalu policjanci  znaleźli ciało innego, starszego mężczyzny. Wg nieoficjalnych informacji zginął on od ciosów zadanych ostrym narzędziem. Media po tragedii informowały, że ofiara to ojciec napastnika. A sprawca to właściciel pralni, w której doszło do tragedii. Policja ustala okoliczności zdarzenia. Za zabójstwo grozi kara od ośmiu do dwudziestu pięciu lat więzienia lub dożywocie.

Polecamy