niedziela, 24 października, 2021

Tysiące ludzi na placu Zamkowym. Sprzeczne dane o frekwencji

Tysiące ludzi przyszło na demonstrację w obronie obecności Polski w Unii Europejskiej. Organizowała ją Koalicja Obywatelska. Według ratusza przyszło 80-100 tysięcy osób. Zdaniem policji – 20 tysięcy. Na Podwalu swoją pikietę zorganizowały środowiska narodowe, demonstrujące pod hasłem „Wybieram Polskę”.  „Milcz głupi chłopie! Milcz! Milcz chamie skończony!” – krzyknęła do zagłuszającego jej wystąpienie narodowców Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego. W demonstracji nie brało udziału Polskie Stronnictwo Ludowe. Lider tej partii zapowiedział złożenie w tym tygodniu wniosku o samorozwiązanie Sejmu. Ma to być „praktyczne działanie, nie pusta demonstracja” – argumentował Władysław Kosiniak-Kamysz.

 Z jednej strony obrońcy obecności Polski w Unii, pod hasłem „Zostaję w Europie”.  Z drugiej narodowcy, budujący przeciwwagę dla „marszu podległości”.  Według działaczy PO PiS, rękami trybunału Konstytucyjnego chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej i „poprowadzić kraj na wschód”. Z kolei zdaniem narodowców należy wystąpić „w obronie Polski przed V Kolumną Donalda Tuska”. „Wzywam wszystkich, którzy chcą bronić Polski europejskiej, w niedzielę na Płac Zamkowy w Warszawie, godzina 18. Tylko razem możemy ich zatrzymać” – zapraszał na demonstrację były premier, Donald Tusk. „Wszystkich polskich patriotów i zwolenników suwerenności zapraszamy na pikietę, która odbędzie się dzisiaj w Warszawie – spotykamy się o godz. 17.40 pod Pomnikiem Małego Powstańca ul. Podwale. Celem pikiety jest sprzeciw wobec proniemieckiej manifestacji  @donaldtusk” – pisał w mediach społecznościowych organizator demonstracji narodowców, Robert Bąkiewicz.

Tysiące ludzi na pl. Zamkowym

Demonstrację na pl. Zamkowym zorganizowała Platforma Obywatelska, a osobiście zapraszał na nią były premier, pełniący obowiązki przewodniczącego PO wiceprzewodniczący tej partii, Donald Tusk. Hasłem było „Zostajemy w Unii”, a powodem protest przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego o wyższości prawa polskiego nad unijnym. Na placu Zamkowym były tysiące ludzi. Kontrmanifestację zorganizowali narodowcy ze Straży Niepodległości. Okazało się, że podczas protestu kilkakrotnie zagłuszyli uczestników demonstracji PO. „Milcz głupi chłopie! Milcz! Milcz chamie skończony! Bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli. Ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu: nigdy nikt nie wyprowadzi nas z mojej ojczyzny, która jest Polską, ale także nikt z Europy, bo Europa to moja matka także” – mówiła Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego. Podczas przemówienia słabo słychać było przemówienie Donalda Tuska. Jednak demonstracja PO była dość liczna, choć tradycyjnie już ratusz i policja podają odmienne dane dotyczące liczby uczestników.

Sprzeczne informacje policji i ratusza

Demonstracje odbyły się w całej Polsce. Ta w Warszawie zgromadziła dziesiątki tysięcy zwolenników opozycji. Ale dane co do dokładnej liczby uczestników są sprzeczne. Według stołecznego ratusza na placu Zamkowym było nawet sto tysięcy ludzi. „Trwa zgromadzenie na placu Zamkowym. Zajęte są  wszystkie boczne ulice, schody z Trasy W-Z, wciąż napływa tłum.  Obecnie około 80-100 tys.” – napisała na Twitterze Monika Beuth-Lutyk, rzecznik prasowa stołecznego ratusza. Inne dane przedstawia policja. Według Komendy Stołecznej w demonstracji także brały udział dziesiątki tysięcy ludzi, ale znacznie mniej, niż według ratusza.

Polityczne przesilenie

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wywołał polityczną awanturę i przykrył wiele innych tematów. Zdaniem niektórych ekspertów może wzmocnić polaryzację a więc podział na PO i PiS. Byłoby to ze stratą dla formacji spoza dominującego duopolu, takich jak Polska 2050 Szymona  Hołowni, Porozumienie Jarosława Gowina, czy Polskie Stronnictwo Ludowe. I PSL wykonało bardzo zaskakujący ruch. Prezes partii, Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział złożenie wniosku o samorozwiązanie parlamentu. Jak przekonywał, to realna próba zmiany sytuacji, znacznie skuteczniejsza niż demonstracja. Jednak dla poparcia wniosku należałoby zebrać 307 posłów. Poza tym jest stan wyjątkowy, który uniemożliwia wcześniejsze wybory w ciągu 90 dni po jego zakończeniu.

Polecamy