poniedziałek, 20 września, 2021

Anglia w drugim finale w historii, czy powtórka z „duńskiego dynamitu”?

Anglia i Dania zagrają w środę na Wembley o prawo gry w wielkim finale mistrzostw Europy.

Choć trudno w to uwierzyć, Anglia ma formalnie zaledwie dwa medale mistrzostw Świata i Europy  (złoto mundialu w 1966 roku i brąz Euro z 1968 roku), a więc tyle, co Polska (dwa razy medal za trzecie miejsce mundialu 1974 i 1982), choć patrząc uczciwie w strefie medalowej, czyli pierwszej czwórce Synowie Albionu meldowali się częściej. Uznając nawet za strefę medalową także każdy półfinał (3-4 miejsce) mistrzostw Europy (gdzie za miejsce poza finałem medale czasem są przyznawane, a czasem nie, doprawdy ciężko zrozumieć dlaczego) oraz czwarte miejsce na świecie (bo w niektórych turniejach  był tu  brązowy medal) i tak dorobek drużyny, która pochodzi z kraju będącego kolebką futbolu jest dość marny (oczywiście w odniesieniu do potencjału, siły  ligi, oczekiwań itd.). Początkowo Anglicy czuli się tak potężni, że bojkotowali światowe turnieje, uważając się za „zbyt  dobrych”. Optykę mocno zmieniła ich klęska na Wembley z drużyną Węgier. Pierwszy wielki (jak dotąd największy) sukces Synów Albionu to mistrzostwo Świata przed własną publicznością w roku 1966. Dwa lata  później było (uznane w kraju za porażkę)  trzecie miejsce na mistrzostwach Europy. A potem… lata posuchy, które zapoczątkowała Porażka z Polską w Chorzowie i remis z Biało-Czerwonymi  na Wembley. „Koniec Świata” pisały brytyjskie media. Ale był to początek – lat chudych Anglików i pasma sukcesów Polaków. Na mundialu Synowie Albionu zagrali dopiero w roku 1982, a mocny zespół z Garrym Linekerem na czele stworzyli w połowie lat 80-ych. To ćwierćfinał MŚ w 1986 i pechowa porażka z Argentyną (po ręce Boga Maradony), czwarte miejsce na mundialu we Włoszech. W roku 1996 było jeszcze 3-4 miejsce na Euro w Anglii, gdzie w półfinale z Niemcami decydującego karnego nie wykorzystał Gareth Southgate, obecny selekcjoner Anglików. Potem zaś była klątwa 1/8 i ćwierćfinałów. Aż do MŚ w Rosji w roku 2018, gdzie Anglicy znów weszli do pierwszej czwórki, zajmując czwarte miejsce. A Harry Kane, podobnie jak Lineker 32 lata wcześniej został królem strzelców. Teraz Anglia gra u siebie, jak w  roku 1966 i 1996. Czy będzie finał? Przeszkodzić im będą chcieli Duńczycy. Ekipa „duńskiego dynamitu” miała czwarte miejsce na Euro 1964, ale sukcesy  zaczęła odnosić w latach 80-ych i 90-ych. Efektowna gra „duńskiego dynamitu” w Euro 1982 dała Duńczykom 3-4 miejsce na Euro oraz 1/8 finału MŚ. W roku  1992 Dania nie zakwalifikowała się do Euro, ale Jugosławię wykluczono w turnieju. Za „Plavich” prosto z wczasów pojechali Duńczycy i… wywalczyli złoty medal! Później aż tak spektakularnie nie było, jednak na uwagę zasługują też MŚ 1998 we Francji, gdzie Dania w niesamowitym stylu wyeliminowała Nigerię w 1/8 a w ćwierćfinale postawiła się naszpikowanej gwiazdami (z Ronaldo na czele) Brazylii. Odpadłą, ale dla Canarinhos był to najcięższy mecz na drodze do finału. W tym turnieju Anglia rozkręca się powoli. Nie zachwyca, wręcz irytuje brakiem wykorzystywania potencjału ofensywnego. A  jednak pokonała wicemistrzów Świata – Chorwację – 1:0. Zremisowała ze Szkocją – 0:0, wygrała z Czechami 2:0. W 1/8 Anglicy wypunktowali Niemców 2:0, w ćwierćfinale rozgromili Ukrainę aż 4:0. Z kolei Duńczycy w pierwszym meczu, po tragedii Eriksena i nnezsensownej decyzji o dograniu meczu przegrali ze słabiutką Finlandią 0:1. Drugi mecz to bardzo dobry, ale przegrany pojedynek z Belgią, na koniec wygrana 4:1 z Rosją. W 1/8 duński dynamit wybuchł już całkowicie – gromiąc ekipę Walii 4:0. W ćwierćfinale rozgrywanym w bardzo ciężkich warunkach  w Baku Dania ograła Czechy 2:1. Na pewno jednak choć faworytem są Anglicy, ich rywale nie stoją na straconej pozycji.

(NTW)

Na zdj. Królowa Brytyjska Elżbieta II i ksążę FIlip (2 z lewej) gratulują Bobby Moore’owi, kapitanowi reprezentacji Anglii, która zdobyla mistrzostwo świata, 1966 rok, fot. National Museum UK, Domena Publiczna

Polecamy