poniedziałek, 14 czerwca, 2021

Andrzej Stankiewicz: Kaczyński w rządzie to tryumf Ziobry, Trzaskowski trwoni potencjał

Wejście do rządu Jarosława Kaczyńskiego jest taktyczną porażką Zbigniewa Ziobry, ale strategicznie jest jego wielkim zwycięstwem. Bo na pierwszy rzut oka Kaczyński staje się nadzorcą nad prokuraturą, ministerstwem sprawiedliwości, samym ministrem. W praktyce jednak, Jarosław Kaczyński wchodząc do rządu przede wszystkim osłabia wroga nr jeden ministra sprawiedliwości, czyli premiera, Mateusza Morawieckiego. Opóźnione w czasie jest wyznaczenie szefa rządu na pierwszego wiceprezesa PiS, czyli tak naprawdę na następcę Jarosława Kaczyńskiego – mówi Nowemu Telegrafowi Warszawskiemu Andrzej Stankiewicz, zastępca redaktora naczelnego portalu Onet.pl.

fot. Kanclerz99/WIkipedia By Kanclerz99 – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=50467664

To po pierwsze. Drugi element jest istotniejszy – podczas posiedzeń Rady Ministrów Morawiecki będzie tym, który będzie te posiedzenia prowadził, ale decydujący głos należeć będzie do prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Ziobro o niczym innym nie marzy – doskonale zdaje sobie sprawę, że pozycji Kaczyńskiego podważać w Zjednoczonej Prawicy nikt nie będzie. Jednak pozycja Morawieckiego zostanie podważona. Co więcej – gdy dojdzie do sporów między Ziobrą i Morawieckim w sprawach ideologicznych, chociażby o LGBT, to okaże się, że tak – prezes Kaczyński wspiera Morawieckiego personalnie, ale w sprawach ideologii bliżej mu do Ziobry. Więc minister sprawiedliwości i politycy Solidarnej Polski doskonale zdają sobie sprawę, że teraz muszą się ukorzyć, złożyć hołd prezesowi, ale docelowo będą w stanie wycofać się na pozycje  startowe znacznie lepsze niż jeszcze kilkanaście dni temu. Aż dziwne, że prezes znów tak bardzo wzmocnił pozycję Zbigniewa Ziobry. Osobną sprawą jest kwestia działań opozycji, patrząc na nie, aż szkoda gadać… Opozycja w parlamencie w ogóle nie prowadzi polityki będącej jakimkolwiek problemem dla rządzących, Budka nie panuje nad klubem. Z kolei w przypadku prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego szansą byłoby odcięcie się od Hanny Gronkiewicz-Waltz, co pozwoliłoby osłabić oskarżenia o rozmaite Czajki i inne kwestie obciążające byłą prezydent, jak i od samej Platformy Obywatelskiej. To oczywiście wymaga politycznego ryzyka, ale w polityce trzeba to ryzyko podejmować. Rafał Trzaskowski na razie nie pokazał, by był do takiego ryzyka zdolny. A to oznacza, że może zmarnować potencjał, uzyskany w wyborach prezydenckich.

Andrzej Stankiewicz, publicysta Onet.pl (spisał PH) 

Polecamy