poniedziałek, 14 czerwca, 2021

Zmarnowali rocznice. Tysiąclecie Korony Polskiej też ich zaskoczy?

Stulecie Bitwy Warszawskiej, czterdziestolecie Solidarności – te rocznice już dziś można powiedzieć, że zostały zmarnowane. Za pięć lat tysiąclecie Korony Polskiej. Patrząc na to, jak politycy zmarnowali szansę na doskonałą promocję Polski, można mieć obawy, że i to wydarzenie zostanie zaprzepaszczone.

Jerzy Kossak Bitwa Warszawska Public Domain

Rocznica  Bitwy Warszawskiej była doskonałą okazją do tego, by opowiedzieć światu naszą historię. Zwycięstwo, które uratowało Polskę, Europę i Świat przed bolszewicką nawałnicą. Pokaz geniuszu dowódców, bohaterstwa żołnierzy, ale też doskonałej organizacji rodzącego się państwa. Do tego bitwa, w której u boku Polaków walczyli Ukraińcy, biali Rosjanie, czy… amerykański oficer, późniejszy reżyser filmu King Kong. Kolejna rocznica – 40-lecia Solidarności. Bezkrwawego ruchu, dzięki któremu komunistyczny system zachwiał się w posadach. Kolejne wydarzenie, które miało szansę promować Polskę. I niby promuje. Niby są obchody. Ale… pomnika Bitwy Warszawskiej jak nie było, tak nie ma. O Łuku Triumfalnym nie ma nawet co wspominać. Muzeum? Możemy zapomnieć. Solidarność? Jedynie kłótnie polityków o to, czyj szyld jest solidarnościowy bardziej. Jak pisaliśmy kilka tygodni temu: „Wygląda na to, że jedynie Kościół, grupy rekonstrukcyjne i pasjonaci wiedzą jak godnie uczcić setną rocznicę Bitwy Warszawskiej. Władze państwowe i w większości samorządowe, dały delikatnie mówiąc „ciała”. Bo jak wytłumaczyć, że w setną rocznicę jednej z trzech najważniejszych bitew w naszych dziejach, jednej z 18. wśród najważniejszych w dziejach świata, nie ma godnego upamiętnienia w Warszawie?”.

„Pomnik powstanie, ale dopiero w 2021 roku! I naprawdę nie mają tu znaczenia przepychanki pomiędzy prawicą i lewicą, spory historyczne ani to, czy zawinił bardziej samorząd, czy rząd. Dali ciała wszyscy. Naprawdę, śledząc informacje o rocznicy Bitwy Warszawskiej odnieść można wrażenie, że działają u nas tylko niewielkie samorządy (bo ten warszawski już niekoniecznie) – a więc dzielnice, miejscowości typu Ossów i Wołomin etc. A także Kościół, bo diecezjalne obchody wyglądają imponująco. Te państwowe znacznie bardziej mizernie. W stulecie triumfu nie ma ani pomnika (może będzie za rok), ani łuku triumfalnego, ani porządnego muzeum. Również w mediach państwowych na ten temat panuje cisza. Cóż, widocznie niektórzy uznali, że lepiej czcić klęski, niż wygrane.  A następna taka okrągła rocznica będzie. Za sto lat…”. Tyle w serwisie NTW. Upamiętnianie Solidarności nie wygląda lepiej. Co dalej? Warto wspomnieć, że za lat pięć przypada rocznica TYSIĄCLECIA KORONY POLSKIEJ. W 1025 roku Bolesław Chrobry został formalnie koronowany na króla. Kolejne wydarzenie, które pięknie mogłoby podkreślić naszą historię, zakorzenienie się w Europie. Uniwersalizm i przynależności do łacińskiej cywilizacji. I wielowiekową piękną tradycję, z której możemy być dumni. Niestety, okazuje się, że polscy politycy wolą zapędzać się we wzajemnych kłótniach i sporach. A jeśli promować to przegrane bitwy i kolejne klęski. Bo kto by wspominał o osiemnastej największej bitwie w dziejach świata, którą Polacy wygrali, o polskim wkładzie w wygranie Zimnej Wojny, czy wreszcie o naszej tysiącletniej przynależności do Europy, do której niektórzy wciąć chcą nas prowadzić, jakbyśmy w niej nie byli.

 

Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej uratowało świat przed komunizmem. Setna rocznica zaskoczyła rządzących.

Dziesięciomilionowy ruch Solidarności zatrząsnął sowieckim imperium zła. Czterdziestolecie było niesodzianką tak wielką, że zabrakło godnych obchodów.

Koronacja Bolesława Chrobrego i powstanie Korony Polskiej podkreśliło naszą przynależność i znaczenie w cywilizacji łacińskiej. Czy tysiąclecie też zaskoczy rządzących?

 

 

Polecamy