wtorek, 7 grudnia, 2021

Stęsknił się za swoim pieskiem. Dokonał brutalnej napaści

Miłość do zwierząt przybiera rozmaite formy. 25-latek na Mokotowie tak stęsknił się nad psem, którego zostawił wcześniej w lecznicy, że do gabinetu weterynaryjnego wtargnął. Nawyzywał pracownicę, chciał oddalić się ze zwierzakiem. Został złapany. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

25-letni mężczyzna udał się ze swoim psem do weterynarza, przy ulicy Gagarina na Mokotowie. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, zwierzak, ze względu na swoją chorobę, wymagał wnikliwej diagnozy lekarskiej. 25-latek zgodził się z sugestią lekarza, że psiak powinien zostać na obserwacji. I psa zostawił. Musiał się bardzo stęsknić, skoro kilka godzin później powrócił. Był nietrzeźwy razem z nim przyszła mama. Wg relacji policji dochodziła 2.00 w nocy, gdy 25-latek stanął w drzwiach kliniki i zażądał wydania swojego psa. Nie dawał się przekonać argumentom pracujących w klinice kobiet. Przekonywały one, że pies powinien zostać pod specjalistyczną obserwacją.

Jak informuje policja, 25-latek najpierw wyrażał swoje niezadowolenie słownie. Obrzucił pracownice inwektywami. Uderzył też w szybę w drzwiach dzielącą pomieszczenie poczekalni od pozostałej części kliniki. Przestraszone zachowaniem mężczyzny kobiety wezwały policjantów. Mundurowi z mokotowskiego wydziału wywiadowczo-patrolowego pojawili się na miejscu w kilka minut i wytłumaczyli panu oraz jego matce, że taka forma rozwiązywania spraw jest karalna. Awanturnik został zbadany na obecność alkoholu w organizmie. Wyszło ponad trzy promile. Mężczyzna trafił do policyjnej celi. Następnego dnia usłyszał zarzuty umyślnego uszkodzenia mienia. Grozi mu kara do pięciu lat więzienia.

 

 

Polecamy