czwartek, 29 lipca, 2021

Po prawie dwudziestu latach absurdalnego procesu idzie do więzienia

Jest decyzja. 13-go lutego przedsiębiorca Mirosław Cieluszecki ma zgłosić się do aresztu śledczego w Hajnówce w celu odbycia kary trzech lat pozbawienia wolności. Proces toczył się prawie dwie dekady. A biznesmen miał okraść… samego siebie.

Mirosław CIeluszecki fot. PH

Tę sprawę w Nowym Telegrafie Warszawskim opisywaliśmy wielokrotnie. Przypomnijmy – przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki w 2002 roku został oskarżony o rzekome działanie na szkodę własnej firmy. Było nim sprzedanie prywatnych działek za zawyżoną – według prokuratury – cenę. Nieścisłości? Przedsiębiorca sprzedawał działki SWOJEJ WŁASNEJ firmie, w której miał zdecydowaną większość udziałów. A więc jeśli działał na szkodę, to siebie samego. Po drugie – pieniądze z transakcji wpłacił nie tylko w CAŁOŚCI ale z NAWIĄZKĄ na konto… firmy, której wcześniej działki sprzedał. A więc spółka nie straciła złotówki, ale zyskała dodatkowo nieruchomości. Po trzecie – działki znajdowały się na granicy z Białorusią, więc ich cena przez sam ten fakt była wyższa niż podobnych w leśnej głuszy. Po latach syndyk masy upadłościowej sprzedał działki za cenę bliższą tej, wykazanej przez Ciełuszeckiego. Państwo uderzyło z grubej rury. Do domu przedsiębiorcy przyszedł UOP, wsadzając mężczyznę do aresztu. Znany wówczas prokurator Sławomir Luks publicznie za pośrednictwem mediów przesądzał o winie przedsiębiorcy. Podczas procesu biegłemu przelew ELIXIR kojarzył się z płynem. A inny biegły oszukał sąd, występując w roli biegłego, a w rzeczywistości był uprawnień biegłego pozbawiony. Zginęły też dokumenty firmy – komputer (nie laptop, wielki komputer stacjonarny!!!) z danymi finansowymi, będącymi kluczowymi dowodami w sprawie. Nie wiadomo, czy zginęły w prokuraturze (gdzie były), zagubił je Janusz M., oszust udający biegłego (był w posiadaniu komputera) czy może sąd. Bo plotka o tym, że  sprzęt zaginął jedynie oficjalnie, a w rzeczywistości wciąż jest w sądzie, gdzie oglądać go mogą prokuratorzy i sędziowie brzmi zbyt sensacyjnie nawet dla największych fanów teorii spiskowych. Faktem jest za to, że proces toczył się wiele lat. I skończył wyrokiem skazującym. Trzy lata bezwzględnego więzienia. Za okradzenie samego siebie. Jeśli prezydent Andrzej Duda nie skorzysta z prawa łaski, w czwartek, 13-go lutego, Mirosław Ciełuszecki rozpocznie odsiadkę.

Przemysław Harczuk

 

Polecamy