Bestialsko zabili staruszków na Grochowie.  Sąd przedłużył im areszt. Jeden z oskarżonych próbuje manipulować zza krat. Drugi zaatakował współoskarżonego. Nowe fakty są przerażające…

MUSISZ PRZECZYTAĆ

W piątek w Sądzie Okręgowym w Warszawie miała odbyć się rozprawa w procesie zabójców z ulicy Ossowskiej – gangstera, który zlecił zabójstwa cioci i wujka oraz wykonawców zbrodni. Ale rozprawę sąd odroczył. Powód? Zachorował pełnomocnik jednego z oskarżonych.

W piątek, 19 maja przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces w sprawie zabójstwa starszego małżeństwa – Jadwigi (84 l.) i Ryszarda (85 l.). Według oskarżenia zleceniodawcą bestialskiego mordu (staruszków sprawcy torturowali, zabili ze szczególnym okrucieństwem) był siostrzeniec staruszki. To znany gangster z grupy ożarowskiej, Andrzej P. ps. „Nos”. Bez skrupułów zlecił zabójstwo cioci i wujka, bo staruszka zorientowała się, że siostrzeniec ją oszukuje. W piątek oskarżeni zasiedli na ławie oskarżonych. Ale sąd uznał, że nie może przeprowadzić postępowania dowodowego, z powodu choroby pełnomocnik jednego z oskarżonych. Wyznaczył kolejną rozprawę na lipiec. Jeśli pełnomocnik znów nie przyjdzie, wyznaczy Andrzejowi P. obrońcę z urzędu. Sąd zdecydował o wydłużeniu aresztu oskarżonym o trzy miesiące. Jednocześnie zdaniem sądu oskarżony Andrzej P. nawet zza krat usiłował mataczyć i wpływać na przebieg śledztwa. Z kolei oskarżony Krzysztof Z. usiłował zaatakować współoskarżonego. Sprawa mordu przy Ossowskiej była jedną z najgłośniejszych w ostatnich latach. Opisywaliśmy ją wielokrotnie.

Bestialska zbrodnia

Pani Jadzia (+84 l.) i jej mąż, pan Rysio (+85 l.) , mieszkali na Grochowie, w lokalu budynku mieszkalnego przy ulicy Ossowskiej. Staruszka miała siostrzeńca, Andrzeja P (54 l). Mężczyzna był groźnym gangsterem o ps. „Nos”. Należał do gangu ożarowskiego. Ale nawet po nim ciężko się było spodziewać aż takiego bestialstwa. Pewnego dnia pani Jadzia odkryła przykrą prawdę – rodzony siostrzeniec wyłudzał od niej nieruchomości. Gdy się zorientowała, postanowiła ukrócić proceder. Nie wiedziała, że właśnie podpisała na siebie wyrok. Sprawcy wtargnęli do domu starszego małżeństwa. Satruszków najpierw brutalnie pobili, potem torturowali. Na koniec udusili gołymi rękami. Ukradli 118 tysięcy dolarów. Prawie rok sprawcy pozostawali na wolności. Dopiero w grudniu 2020 roku, 10 miesięcy od zbrodni, policja zatrzymała podejrzanych. Okazali się nimi 54-letni zleceniodawca, oraz wykonawcy 52-latek i 44-latek. To znani bandyci, a zleceniodawca to Andrzej P. ps. „Nos”, niezwykle groźny gangster, powiązany z tzw. gangiem ożarowskim. Prywatnie… siostrzeniec zamordowanej kobiety.

Zatrzymanie prawie po roku, proces po trzech latach

Jak informowała wtedy policja, podczas zatrzymań funkcjonariusze zabezpieczyli 5 sztuk broni, w tym maszynową typu „Skorpion”. Kuszę, 230 tysięcy Euro i 200 tysięcy złotych. Złotą biżuterię, narkotyki. Potem wyszedł na jaw motyw zbrodni. Andrzej P. wyłudzał od ofiary, czyli rodzonej cioci, nieruchomości. Gdy starsza pani zorientowała się, że siostrzeniec ją oszukuje, bandzior zlecił zabójstwo zarówno krewnej, jak i jej męża. W grudniu ubiegłego roku prokurator sporządził akt oskarżenia. Oskarżył 54-latka o podżeganie do zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Także o kradzież pieniędzy w kwocie 118 tysięcy USD z mieszkania starszego małżeństwa. Posiadanie bez wymaganego zezwolenia broni palnej i amunicji. Natomiast 52-latek i 44-latek usłyszeli zarzuty dokonania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 12 lat, 25 lat więzienia lub dożywocie. Kolejną rozprawę sąd wyznaczył na lipiec.

(źródło: NTW, Policja, RDC, TVN Warszawa, SE)

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img