wtorek, 7 grudnia, 2021

Profesor Antoni Dudek: Być może PiS uszył buty następnemu rządowi

Następcy PiS mogą uznać, że skoro PiS już wprowadził tego typu rozwiązanie, to warto je utrzymać. Powiedzieć: „w zasadzie to dlaczego nie mamy utrzymać mechanizmu uzależniającego samorządy od rządowej subwencji?  PiS już żabę zjadł, teraz protestów nie będzie. A tu jest taki fajny mechanizm, który pozwoli zwiększyć władzę”. Bo o to w tym właśnie chodzi – zwiększenie kompetencji rządzących poprzez wpływ na rozdzielanie środków dla samorządów – mówi „Nowemu Telegrafowi Warszawskiemu” prof. Antoni Dudek, politolog i historyk, UKSW.

 

Gdy rozmawialiśmy półtora roku temu ostrzegał Pan przed wyborami kopertowymi mówiąc, że pierwszy raz na serio bierze argumenty o możliwym zagrożeniu dla demokracji ze strony PiS. Tamte wybory się wtedy nie odbyły, bo zablokował je z jednej strony  Jarosław Gowin, z drugiej samorządy. Dzisiaj Gowina w rządzie już nie ma, a samorządy toczą wojnę z rządzącymi przeciwko rozwiązaniom Polskiego Ładu. Czy Prawo i Sprawiedliwość na tym sporze straci i jakie jest  znaczenie tego „buntu regionów”? 

Prof. Antoni Dudek: To, że PiS straci, jest oczywiste. Natomiast  jaka będzie siła i znaczenie tego protestu samorządowców, trudno na dzień dzisiejszy wyrokować. Oczywiście rozwiązanie wprowadzane przez polski rząd są dla samorządowców nie do przyjęcia. I logika nakazuje, by bardzo ostro zaprotestować. Z drugiej strony, owi samorządowcy stanowią owszem bardzo silną grupę, to jednak grupa bardzo rozproszona. Więc jak to ostatecznie będzie wyglądać nie wiem. Natomiast nie mam najmniejszych wątpliwości, że to, co robi rząd przy okazji Polskiego Ładu to jest katastrofa. Jakaś skandaliczna centralizacja państwa na ogromną skalę, próba przemianowania samorządów jedynie w klientów rządu. Ten system przywraca w zasadzie mechanizm z PRL, który rozdaje pieniądze z centralnego rozdzielnika. A już było to przetestowane, przy Funduszu Inwestycji Lokalnych. Widać było wyraźnie, że pieniądze zdecydowanie częściej przekazywane były do tych samorządów, które były bardziej życzliwe, bądź związane z PiS-em. I to będzie miało fatalne skutki, jeśli oczywiście się utrzyma dłużej. 

„Ewentualna zmiana wcale nie musi odwrócić trendu”

Szansa na realizację projektu „mądrej  decentralizacji”, o którym pisał Pan kilka lat temu, chyba nie ma dziś wielkich szans powodzenia?

Tak, i co gorsza, nie mamy wcale pewności, że ewentualna zmiana władzy doprowadzi do odwrócenia tego trendu. Oczywiście projekt decentralizacji nie ma  szans, dopóki rządzi PiS. Ale prawdziwy test pojawi się wtedy, gdy dojdzie do władzy obecna opozycja. Bo i tam nie brak głosów, że państwo jeśli chodzi o samorząd powinno trzymać wszystko, stanowić jedną całość, centralnie tym zarządzać.

Nie wierzy Pan w scenariusz, w którym nastąpi próba – nawet pod publiczkę – zmiany w tym zakresie?

Niektórzy przedstawiciele opozycji te postulaty decentralizacyjne popierają, inni nie. Ale i pozytywne deklaracje nie muszą być wiążące. Równie dobrze następcy PiS mogą uznać, że skoro PiS już wprowadził tego typu rozwiązanie, to warto je utrzymać. To trochę jak z podwyżką cen benzyny. Jarosław Kaczyński ostro krytykował rząd Donalda Tuska za podniesienie akcyzy. Gdy jednak doszedł do władzy podwyżki tej nie cofnął. I tu być może PiS także szyje buty dla przyszłego rządu. Bo gdy wygra obecna opozycja może ona uznać:  „w zasadzie to dlaczego nie mamy utrzymać mechanizmu uzależniającego samorządy od rządowej subwencji?  PiS już żabę zjadł, teraz protestów nie będzie. A tu jest taki fajny mechanizm, który pozwoli zwiększyć władzę”. Bo o to w tym właśnie chodzi – zwiększenie kompetencji rządzących poprzez wpływ na rozdzielanie środków dla samorządów.

Polecamy