niedziela, 20 czerwca, 2021

W liberalnej bańce oderwani od rzeczywistości

W działaniach PO i władz stolicy widać chęć odegrania się. Żeby było jasne – uważam, że Lech Kaczyński na upamiętnienie zasługuje. Był prezydentem stolicy, Polski. Warszawa jest miastem dużym – naprawdę jest tu miejsce zarówno na upamiętnienie zamordowanego rok temu prezydenta Gdańska, jak i dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ale swoimi wcześniejszymi działaniami PiS sobie z pewnością nie pomógł – mówi Andrzej  Stankiewicz, publicysta Onet.pl.

Paweł Adamowicz będzie mieć swoją aleję w warszawskim parku. Prezydent Rafał Trzaskowski skorzystał ze swoich uprawnień i zgodził się na to, by zrezygnować z okresu pięciu lat, jaki musi upłynąć od śmierci danej osoby, do jej uhonorowania. W przypadku Lecha Kaczyńskiego, przypomnę – prezydenta Polski, ale też Warszawy okresu takiego nie skracano. Kaczyński ulicy wciąż nie ma. Nie jest to działanie małostkowe, ze strony władz stolicy?

 

Andrzej Stankiewicz: Oczywiście, że jest. Jednak tu zawsze pojawia się pytanie – kto pierwszy zaczął. I warto pamiętać, że w roku 2016 PiS ustawił przed ratuszem głaz ku czci Lecha Kaczyńskiego, zresztą głaz bardzo brzydki. Zrobiono to bez pytania o zgodę władz stolicy. Potem rząd PiS wprowadził ustawę dekomunizacyjną, na mocy której al. Armii Ludowej przemianowano na Lecha Kaczyńskiego. Tę decyzję cofnięto. PiS bez pytania władz Warszawy stawiał na pl. Piłsudskiego pomnik. Teraz PO działa na zasadzie – wy nam stawialiście paskudne głazy, nie liczyliście się z nami, to teraz my wam „pokażemy”.

No właśnie i teraz prezydent Rafał Trzaskowski mówi, że Pawła Adamowicza uczci, a Lecha Kaczyńskiego też, ale po kampanii wyborczej. Najpierw miało być to po kampanii europejskiej i parlamentarnej, teraz po prezydenckiej…

W działaniach PO i władz stolicy widać chęć odegrania się. Żeby było jasne – uważam, że Lech Kaczyński na upamiętnienie zasługuje. Był prezydentem stolicy, Polski. Warszawa jest miastem dużym – naprawdę jest tu miejsce zarówno na upamiętnienie zamordowanego rok temu prezydenta Gdańska, jak i dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ale swoimi wcześniejszymi działaniami PiS sobie z pewnością nie pomógł.

Ta chęć odegrania się zdaniem wielu jest jednak poważnym błędem ze strony PO i samego Trzaskowskiego, czy nie jest tak, że prezydent stolicy owszem jest jakimś atutem w Warszawie, ale poza nią stanowi dla partii wręcz obciążenie?

W takim mieście jak Warszawa jest oczywiście atutem, ale też nie przesadzajmy. On nie miał rewelacyjnej kampanii wyborczej. Wygrał, bo ludzie w Warszawie nie chcieli PiS-owca. Paradoksalnie im bardziej Jaki prowadził aktywną kampanię, im mocniej wspierały go media publiczne, tym mocniej mobilizował elektorat PO. Trzaskowski ma jednak problem – nie potrafi wyjść poza pewną bańkę liberalno-lewicową. A jeśli ma ambicje, by zaistnieć w krajowej polityce, a ma, musi to zrobić.

O starcie w wyborach prezydenta RP chyba już zapomniał?

W tegorocznych wyborach nie miałby żadnych szans. Ale liczy na karierę w przyszłości. Z nim jest jednak taki problem, że nie ma spójnej wizji, w którym miejscu jest, gdzie zmierza. Jego błędy w Warszawie doprowadziły do klęski Koalicji Europejskiej i projektu zjednoczonej opozycji. Do tego nie potrafił udowodnić, że zarządza miastem w sposób kompetentny. Awaria Czajki to rzecz jasna nie jego wina. Ale to, co stało się potem to na pewno ciężko nazwać dobrym zarządzaniem kryzysem. Widać, że jest w Warszawie w liberalnej bańce, oderwany od rzeczywistości. A jeśli chce osiągnąć sukces w krajowej polityce musi poza bańkę wyjść i zrozumieć, że nie wszyscy w Polsce myślą jak on.

Polecamy