środa, 23 czerwca, 2021

On pogrążył opozycję. Pomnik dla Trzaskowskiego!

Nie geniusz Jarosława Kaczyńskiego, radykalizm Zbigniewa Ziobry, wystąpienia Andrzeja Dudy, pragmatyzm  Mateusza Morawieckiego, ale fatalne działania władz Warszawy doprowadziły do wygranej Prawa i Sprawiedliwości  w wyborach do Parlamentu Europejskiego a następnie do Sejmu RP. Dał klęskę projektowi zjednoczonej pod szyldem Koalicji Europejskiej. 

fot. By European People’s Party – IMG_7404, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61922633

O tym, że Rafał Trzaskowski przyczynił się walnie do klęski  całego projektu Koalicji Europejskiej mówił kilka miesięcy temu na naszych łamach Andrzej Stankiewicz, publicysta Onet.pl. Trudno odmówić mu racji. W wyborach 2018 roku doszło do remisu. Koalicja Obywatelska wzięła duże miasta. Wydawało się, że może wyprzedzić PiS. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego powstał nawet projekt Koalicji Europejskiej – jednoczącej przytłaczającą większość organizacji opozycyjnych. Siłą, ale też słabością tego projektu była różnorodność – od Nowoczesnej i SLD po umiarkowanie konserwatywny PSL. Warunkiem powodzenia było schowanie tematów światopoglądowych. Okazało się to niemożliwe, ponieważ prezydent Rafał Trzaskowski najpierw podpisał kartę LGBT. A gdy już zdawało się, że sprawę odkręci, że nie chodzi o żadną ideologię, wówczas jego zastępca, Paweł Rabiej oznajmił, że należy stopniowo dążyć do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Wywołało to dwa efekty. Po pierwsze – mocno zmobilizowało elektorat prawicy – zarówno ten głosujący na PiS, jak i ten na PiS wcześniej nie głosujący. W efekcie PiS zdecydowanie wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego. Po drugie – po wyborach nastąpił rozpad Koalicji Europejskiej – politycy PSL nie mieli zamiaru startować dalej w tej formule. W efekcie do wyborów parlamentarnych poszły trzy listy opozycyjne. W tym sensie Andrzej Stankiewicz  ma rację – Rafał Trzaskowski pogrzebał Koalicję Europejską. I stracił szansę na odegranie kluczowej roli w polityce ogólnopolskiej. Że przy okazji pogrążył Grzegorza Schetynę, to już zupełnie inna sprawa.

Antoni Zankowicz

Polecamy