poniedziałek, 20 września, 2021

Harczuk: Pochować wreszcie Piłsudskiego z Dmowskim


Tak się złożyło, że numer przedświąteczny, rok podsumowujący, tymczasem większość naszych komentatorów w przyszłość wybiega. Nie, nie – Tadek Płużański, Janusz Sujecki i Mirek Skowron nie zaczęli wróżyć z kart, gwiazd, fusów i czego tam jeszcze, na temat tego, co przyniesie los. Nie przygotowali też politologicznych ani socjologicznych prognoz na temat przyszłego roku w polityce, nie emocjonują się szansami celebryty z TVN na pokonanie Andrzeja Dudy, postępami Władysława Kosiniaka-Kamysza w budowaniu formacji antysystemowej na bazie PSL, ani rozłamami i dylematami lewicy. Zajęli się uczczeniem przypadającej w przyszłym roku rocznicy (setnej!) zwycięstwa w bitwie z bolszewikami. Zainteresowanie nie dziwi – wszak zwycięstwo to było ogromne, miało kolosalne znaczenie dla Polski, Europy i Świata. Moim skromnym zdaniem łuk triumfalny to stanowczo za mało, powinno powstać muzeum, a może nawet hollywoodzka superprodukcja. Działając na Grochowie i Kamionku chciałbym, by łuk powstał po prawej stronie Wisły, ale przede wszystkim chodzi o godne upamiętnienie wiekopomnego wydarzenia. Ale… Choć z ogólnym wydźwiękiem tekstów mych zacnych kolegów po piórze się zgadzam, tak w tekście Mirka Skowrona (nie jest on wyjątkiem) zauważam wejście w pewne groźne koleiny, prowadzące na manowce. Nie chodzi bynajmniej o stwierdzenie, że pamięć, kultura i historia są ważniejsze niż kupno stu worków ziemniaków – z tym zdaniem akurat się zgadzam. Podobnie jak z tym, że najbardziej przeciwni upamiętnieniu bitwy są tzw. czciciele niesławnej pamięci Tęczy z placu Zbawiciela. Jednak w pewnym momencie w tekście z Mirka wyszedł stary kapeenowiec (to akurat nie zarzut, KPN miał swoje zasługi) i jego ślepe uwielbienie dla Marszałka Józefa Piłsudskiego, łączące się z wyraźną niechęcią do tradycji Narodowej Demokracji. Pojawia się w felietonie Mirka fraza o zwiewającym Dmowskim do Wielkopolski, czy „bajdach o generale Rozwadowskim”. Przepraszam – równie dobrze zwolennicy endecji przytoczyć by mogli tezy o rozchwianym emocjonalnie marszałku, który chciał sobie przed bitwą strzelać w łeb, oraz o tym, że Piłsudski tak naprawdę bitwą nie dowodził. Nieprawdziwe do końca są obie legendy. Prawda jest taka, że Piłsudski dowodził, a jego wielką zasługą było schowanie do kieszeni osobistych animozji i skorzystanie z tak wybitnych fachowców jak generałowie Rozwadowski, Haller, Sikorski. Ale najlepszy strateg i genialni taktycy byliby niczym, gdyby nie masowy udział w bitwie wszystkich warstw społecznych, zjednoczenie wszystkich sił politycznych (z wyjątkiem komunistów), wsparcie Kościoła, ruchu ludowego, endecji, PPS. To masowe zjednoczenie było wówczas tak mało prawdopodobne, jakby dziś wspólnie przeciwko jakiemuś zagrożeniu wystąpili politycy wszystkich partii parlamentarnych. Dlatego warto może odświeżyć tak wyśmiewany zwrot „Cud nad Wisłą”. Nie tylko można, ale trzeba godnie pamięć o Bitwie Warszawskiej uczcić. I jednocześnie, schować na bok przestarzałe już mocno doktryny polityczne – piłsudczyków, endeków, i stronnictw sprzed stulecia. To, co najlepsze, warto przypominać. To, co złe puścić w zapomnienie. Minął wiek, w trakcie którego przeszło dwudziestolecie międzywojenne, II wojna światowa, tragedia okupacji najpierw hitlerowskich Niemiec, potem sowieckiej Rosji, PRL. Był heroizm Żołnierzy Wyklętych oraz działalność Kościoła, a w nim Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego (beatyfikacja już w czerwcu 2020 roku), św. Jana Pawła II, bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Ruch 10 milionów działaczy Solidarności. Wreszcie trudny czas transformacji, doświadczenie III RP. W stolicy – jej zniszczenie, potem tzw. odbudowa, czas PRL, przemiany III RP, afera reprywatyzacyjna. Działo się i dzieje wiele. Naprawdę cofanie się do przeszło stuletnich doktryn i kłótnia o to, jakiego koloru skarpetki miał Dmowski, a jakiego Piłsudski nie ma sensu. Uczcijmy pamięć, zbudujmy Łuk, pomnik, muzeum. I godnie pochowajmy, zakopmy trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Stanowczo zbyt długo trzęsą już Polską!
Przemysław Harczuk

autor jest redaktorem naczelnym Nowego Telegrafu Warszawskiego, dziennikarzem działu Opinie „Super Expressu”, współpracownikiem portalu DoRzeczy.pl

Polecamy