poniedziałek, 18 października, 2021

Trzaskowski za Kidawę? Zbyt wielkie ryzyko

Rafał Trzaskowski ma ambicje prezydenckie, ale na pewno nie zaryzykuje dziś startu, nawet jak PO zmieni kandydatkę – mówi Nowemu Telegrafowi Warszawskiemu Andrzej Stankiewicz, publicysta Onet.pl.

fot. Marcin Białek/Wikipedia By Marcin Białek – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16823300

Mówi się, że PO może wykorzystać obecny kryzys, przesunięcie wyborów i wycofać Małgorzatę Kidawę-Błońską z prezydenckiego wyścigu. I miałby ją zastąpić Rafał Trzaskowski. To realny scenariusz?

Andrzej Stankiewicz: Wymiana kandydata wcale nie jest taka prosta. Ale faktycznie, widać wyraźnie, że Warszawa to nie jest żywioł obecnego prezydenta stolicy. Rafał Trzaskowski ewidentnie też marzy o prezydenturze. Ale jednocześnie wiemy, że bronił się rękami i nogami przed startem w tych wyborach. Ciężko powiedzieć, że chciałby startować, gdyby nawet zmiana kandydata PO wchodziła w grę.

Dlaczego?

W jego kalkulacji z obecnym PiS-em w tym roku będzie wygrać bardzo trudno, a Andrzej Duda jest faworytem. Jednocześnie Trzaskowski przewiduje, że za pięć lat wahadło pójdzie w drugą stronę. I, że Polacy będą zmęczeni prezydenturą i rządami prawicy i wybiorą raczej opcję lewicowo-liberalną.

 I rzeczywiście trochę tak jest, że po prezydencie kojarzonym z prawicą przychodził następca z obozu przeciwnego. Po Lechu Wałęsie był Aleksander Kwaśniewski, po Kwaśniewskim Lech Kaczyński, po którym prezydentem był Bronisław Komorowski, którego zastąpił Andrzej Duda. Rafał Trzaskowski liczy więc, że zwycięży za pięć lat.

Czy jednak takie czekanie nie jest ryzykowne?

On gra na to, że będzie to zupełnie nowe rozdanie, Duda jeśli w tym roku zwycięży,  będzie kończył drugą kadencję, nawet politycy PiS przyznają, że nie będzie wtedy klimatu dla kolejnej kadencji prawicowej. Więc Trzaskowski gra ewidentnie na wybory za pięć lat. Szczególnie, że jest wciąż politykiem młodym. Wprawdzie nie tak, jak wygląda – bo zbliża się do pięćdziesiątki, ale za pięć lat będzie miał 53 lata. To wciąż młody wiek dla polityka. Dlatego moim zdaniem on widzi, że ta kampania Platformie nie szła, że idzie w górę Władysław Kosiniak-Kamysz, że Duda jest faworytem a wybory będą kwestionowane. Na pewno porażka w wyborach prezydenckich nie jest czymś, czego Trzaskowski potrzebuje. Zdecydowanie woli poczekać i spróbować wystartować za pięć lat.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: 

 

Trzaskowski za Kidawę? Dla PO to może być jedyny ratunek (KOMENTARZ)

 

Polecamy