sobota, 25 września, 2021

Ekologiczny zwrot w Kościele. Szansa, czy zagrożenie?

fot. PH


Od lat wszelkie inicjatywy związane z ekologią kojarzone były z lewicą. Czasem jej skrajnymi odłamami. Od niedawna środowiska konserwatywne zaczynają mówić o potrzebie ochrony przyrody, dobrostanu zwierząt. Również papież Franciszek zaczął głosić hasła konieczności ochrony planety. W postępowaniu tym można widzieć zarówno szansę – wskazanie na realny problem, jak i zagrożenie – niektóre wypowiedzi ludzi Kościoła odebrane są jako wręcz heretyckie. Czy ekologiczny zwrot w Kościele katolickim będzie szansą na przełom w rodzaju encykliki Rerum Novarum i powstania chrześcijańskiej demokracji, czy raczej początkiem herezji, takiej jak promująca socjalizm teologia wyzwolenia?
Andrzej Maksymowicz
Na przełomie XIX i XX wieku zwrócenie przez Kościół uwagi na problematykę społeczną zaowocowało powstaniem chrześcijańskiej demokracji, wyrwaniem argumentów z rąk środowisk komunistycznych i socjalistycznych. Uratował Zachód przed rewolucją. W drugiej połowie XX wieku teologia wyzwolenia w Ameryce Południowej relatywizowała komunistyczne zbrodnie i najbardziej zbrodniczy system w dziejach ludzkości. Została potępiona przez Kościół. Dziś środowiska skrajnej lewicy lansują radykalną wersję ekologizmu. Są fanatycy mówiący nawet, że ludzi na Ziemi jest za dużo, a dzieci należy… zjadać. Jednocześnie problem klimatu, niszczenia przyrody naprawdę istnieje. I Kościół słusznie zwraca na niego uwagę. Postawa niektórych „konserwatystów”, którzy uważają, że psa można przywiązać za łapę do łańcucha, kota tępić, a kłusownictwo to „nic takiego” z prawdziwym konserwatyzmem i wartościami chrześcijańskimi nie ma nic wspólnego. Podobnie jak nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi nie ma palenie toksycznymi śmieciami i oponami w piecu. To zwyczajne buractwo. O wielkiej społecznej szkodliwości. Jest jednak coś, co w działaniach obecnej hierarchii, nawet samego papieża niepokoi. To wydźwięk synodu, który odbył się w Amazonii. Niepokoi, że przy okazji poruszenia tematyki ekologicznej pojawiły się sformułowania i działania dziwne. Jakieś nowe ryty Mszy świętej. Propozycje poluzowania celibatu, diakonatu kobiet. Do tego zwroty dotyczące ekologii są – zdaniem części obserwatorów – za bardzo poprawne politycznie. Bo o ile można jak najbardziej przyklasnąć postulatom wezwania do jedzenia mięsa wyłącznie z hodowli ekologicznych, zniesienia cierpienia wszystkich istot, wreszcie ograniczenia zanieczyszczeń, tak próba narzucania innym wegańskiej kuchni jest już absurdem. Podobnie, jak kładzenie nacisku na ekologię, przy niezauważaniu realnych problemów wewnątrz Kościoła. Jeśli chodzi o ekologię, warto też, by kościelna hierarchia podeszła też konsekwentnie do spraw takich, jak inwestycje Roma Tower, czy budowa kompleksu hotelowego w Rybakach na Mazurach. Kuria w pełni ma prawo o inwestowania, zarabiania. Jednak pytanie, czy akurat budowanie hotelu w miejscu chronionej przyrody jest najlepszym pomysłem. Czy dobrym pomysłem jest stawianie wieżowca w centrum Warszawy. Wieżowca, który nie tylko zaburzy panoramę Śródmieścia Południowego, ale też przykryje zabytkowy kościół, a do tego zwiększy smog na danym terenie? To pytania retoryczne, podobnie jak retoryczne są pytania o to, czy ekologiczny zwrot w Kościele będzie znakiem odnowy, czy też kolejnej herezji?

Polecamy