niedziela, 24 października, 2021

Konserwatywne głosy o majowych wyborach: „Grożą rozwałką”, „rzeczy, których robić nie wolno”

Jeśli (podkreślam słowo jeśli, bo wcale nie jest to oczywiste) wybory zostaną przeprowadzone w maju – to możemy mieć większą rozwałkę niż teraz – napisał w swoim profilu w portalu społecznościowym filozof i katolicki publicysta, dr Tomasz Terlikowski. „Są rzeczy, których robić nie wolno. Non licet!” – napisał z kolei były marszałek Sejmu, twórca Prawicy Rzeczypospolitej Marek Jurek.

fot. Artur Andrzej/Wikipedia By Artur Andrzej – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=40111490

Zdaniem publicysty sytuacja, jeśli wybory odbędą się w maju, grozić będzie chaosem: „Część wybory będzie uznawać, a część nie, Sąd Najwyższy może je zakwestionować, a instytucje unijne też zajmą w ich sprawie stanowisko” – pisze Tomasz Terlikowski. Zaznacza też jednak, że brak wyborów też wcale nie kończy problemu: „Jeśli ich (wyborów-red.) nie będzie to też wcale nie będzie lepiej, bo wcale nie jest jasne, do kiedy Prezydent będzie prezydentem, i czy przypadkiem nie będzie trzeba jeszcze zorganizować wyborów parlamentarnych. A wszystko w sytuacji gigantycznego kryzysu ekonomicznego i społecznego. Powiedzieć, że jest słabo, to nic nie powiedzieć. I nie mówcie, że za wszystko odpowiadają ONI (kimkolwiek są – dla Was – owi ONI). To jest smutny dowód głębokiego kryzysu polskich elit, tych z tej i z tamtej strony – podsumowuje publicysta.

Nie jest jedynym przedstawicielem konserwatywnych publicystów, którzy krytycznie podchodzą do uporu PiS w związku z majowymi wyborami. Przeciwko opowiadali się między innymi Łukasz Warzecha, Piotr Zaremba. Zdecydowanie krytycznie wypowiada się były marszałek Sejmu, twórca Prawicy RP Marek Jurek: „To prawda, że wybory w kryzysie ekonomicznym będą trudne. I prawdą jest, że pandemiczny kryzys nie skończy się, gdy cofnie się wirus, ale się jedynie zmieni w kryzys społeczny i gospodarczy. Czy jednak uciekanie przed trudnościami, które trzeba podjąć, uciekanie w to, czego nie wolno zrobić – nie jest zwykłym tchórzostwem?” – napisał na Facebooku. „Czy władza, która nie wierzy, że może potwierdzić demokratyczny mandat po prostu przekonując Polaków – nie zapiera się wartości, na których opiera się wolność polityczna? Tymczasem sprawy są proste i co więcej dziś, gdy obchodzimy 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej, uderzająco jasne. Są rzeczy, których nie wolno. Non licet! Tak jak nie robi się wyborów poprzez demonstracje z Putinem „dobrych relacji z Rosją” nad katyńskimi dołami śmierci, tak nie robi się wyborów w czasie pandemii, gdy już co siedem kwadransów ginie człowiek, gdy Smoleńsk już trwa. Po prostu! Tak trudno to zrozumieć?” – podsumował były marszałek Sejmu.

Wybory prezydenckie są zarządzone na 10 maja. Wciąż nie wiadomo, czy się odbędą.

(az, źródło Facebook.com).

Polecamy