poniedziałek, 26 lipca, 2021

Wybory za rok? Plusy i minusy pomysłu opozycji

Lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka zaproponował przeprowadzenie wyborów 16 maja 2021 roku. Rozwiązanie to ma zarówno elementy pozytywne, jak i negatywne. Spójrzmy na nie na chłodno, na bok odstawiając nasze poglądy, uprzedzenia i emocje. Bo choć proponowane rozwiązanie ma swoje minusy, jest jakimś pomysłem na wyjście z impasu.

fot. Marcin Białek/Wikipedia By Marcin Białek – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16823300

Rozwiązanie Budki zawiera kilka elementów. Najważniejszy to oczywiście przesuniecie samego głosowania o rok. Jak pisaliśmy w Nowym Telegrafie Warszawskim, samo przesunięcie głosowania jest naszym zdaniem koniecznością. Wybory w maju będą bowiem albo bardzo niebezpieczne dla życia i zdrowia ludzi, albo bardzo nieuczciwe (eliminacja tajności itd.). A więc sama propozycja przesunięcia głosowania – jest na plus.

Jeśli chodzi o proponowany termin – tu troszkę gorzej. W Nowym Telegrafie Warszawskim jeszcze zanim Jarosław Gowin wystąpił z pomysłem wydłużenia kadencji głowy państwa pisaliśmy o podobnym rozwiązaniu. Wychodzimy z założenia, że wybory dziś to skandal i zbrodnia, a do tego nieuczciwość wobec opozycji, jednak wybory za rok to też kilka niebezpieczeństw. Po pierwsze – są niekorzystne najbardziej  dla rządzących, więc będą się oni przed nimi bronić. Po drugie – fundują nam nieustanną walkę polityczną w czasie, gdy trwać będzie już kryzys a wciąż będziemy się zmagać z epidemią. Najtrudniejsza sytuacja będzie właśnie za rok. Po trzecie – właśnie za rok mogą narodzić się i zyskać społecznie siły skrajne, których dziś nie ma, a które niewątpliwie na potwornym kryzysie, który nas czeka powstaną. Po czwarte – za dwa lata będzie najlepszy czas na dokonanie rzetelnej oceny rządzących za pandemię i sposób radzenia sobie z kryzysem, więc walka byłaby uczciwa. Jeśli rząd mówiąc kolokwialnie „da ciała” opozycja ma wygraną w kieszeni (zaraz po wyborach prezydenckich są wtedy  przecież parlamentarne i samorządowe). Jeśli władza „da radę” ma szansę na to by się utrzymać. Wybory za rok to ruletka, ryzyko, do tego kampania w czasie potwornego kryzysu. Właśnie termin jest najsłabszym elementem propozycji Borysa Budki. Naszym zdaniem wybory należy przeprowadzić bezpiecznie i uczciwie  (a więc nie w maju)  ale jak najszybciej (na przykład w sierpniu, wrześniu tego roku) lub jak najpóźniej (odczekać dwa lata).

Kolejną kwestią jest sprawa samego sposobu zorganizowania wyborów. PO proponuje sposób mieszany – tradycyjny, korespondencyjny i internetowy. Głosowanie w sposób tradycyjny jest najbardziej ryzykowne w sensie epidemicznym, ale z kolei najbezpieczniejsze jeśli chodzi o uczciwość przeprowadzenia głosowania. Z korespondencyjnym jest odwrotnie. Głosowanie przez internet jest na 100 proc. bezpieczne  od strony epidemicznej. Są jednak pytania jak przeprowadzić je bezpiecznie od strony uczciwości samego procesu wyborczego. Jeśliby się to udało, to byłaby najlepsza forma oddania głosu. Choć oczywiście pozostałby problem wcale niemałej grupy obywateli wykluczonych cyfrowo. Ogólnie rzecz biorąc pomysł głosowania mieszanego jest wart rozważenia.

Propozycja opozycji jest jakimś wyjściem kompromisowym. Pytanie, czy rządzący będą rozmawiać. Ale i z ich szeregów jest coraz więcej sygnałów mówiących o tym, że głosowania w maju zrobić się nie da. A głosowanie za rok choć ma minusy, jest jednak jakimś pomysłem.

(NTW)

Polecamy