poniedziałek, 14 czerwca, 2021

Komu przeszkadza stulecie Bitwy Warszawskiej, diecezjalne obchody i pomnik Matki Bożej?

Ogłoszenie przez Diecezję Warszawsko-Praską planów obchodów 100-lecia Bitwy Warszawskiej stały się solą w oku dla środowisk niechętnych Kościołowi. Krytykę wywołał pomysł postawienia figury Matki Bożej Łaskawej przy trasie S8 w Radzyminie oraz… słowa o roli Bożej Opatrzności w odniesieniu zwycięstwa nad bolszewikami. (NASZ KOMENTARZ).

fot. ODH

Bitwa Warszawska, jedna z najważniejszych bitew w dziejach ludzkości powstrzymała pochód komuny na Zachód. Rozegrała się głównie na terenie obecnej Diecezji Warszawsko-Praskiej, nic więc dziwnego, że charakter tegorocznych uroczystości właśnie w tym miejscu ma mieć charakter szczególny. W Radzyminie, na działce przylegającej do trasy S8 ma stanąć ośmiometrowa figura Matki Bożej Łaskawej – sam posąg ma mieć trzy metry i być posadowiony na pięciometrowym cokole.

Pomysł wywołał słowa krytyki, w internecie wylała się fala hejtu. Pojawiły się stwierdzenia, że pomnik będzie kolejnym kiczem. Że jest drogi. Że będzie… łamał wolność religijną w Polsce. Po kolei:

Po pierwsze – faktycznie w ostatnim czasie powstał szereg koszmarnych rzeźb w tym również religijnych. Jednak w tym wypadku figura ma być wiernym odwzorowaniem konkretnego dzieła – obrazu z kościoła przy Świętojańskiej. A nad stworzeniem rzeźby mają pracować wybitni eksperci – dwaj profesorowie z Akademii Sztuk Pięknych. A więc obawy o jakość artystyczną dzieła nie wydają się zasadne.

Po drugie – o ile walory artystyczne ocenić będzie można dopiero po odsłonięciu figury, to argument o kosztach jest z góry chybiony – rzeźba powstaje WYŁĄCZNIE z datków wiernych, na działce prywatnej, więc absolutnie nie obciąża podatników.

Po trzecie – argument o łamaniu wolności religijnej jest najgłupszy, bo w rzeczywistości wolność religijną łamać chcieli bolszewicy, którzy walkę z religią mieli na sztandarach. Diecezja jak najbardziej ma prawo cieszyć się na stulecie tego wydarzenie, a chrześcijanie mają prawo je uczcić. Na tym właśnie polega WOLNOŚĆ RELIGIJNA.

Po czwarte – wyjątkowe kontrowersje wzbudziły też słowa o… roli Bożej Opatrzności w wygraniu bitwy. Część liberalno-lewicowych środowisk przypomina, że określenie „Cud nad Wisłą” było endecką propagandą wymierzoną w Józefa Piłsudskiego. Fakt, że niektórzy nagle docenili rolę Marszałka byłby może i pozytywny. Sęk w tym, że geniusz dowódców, heroizm Polaków nie musiały stać w sprzeczności z działaniami Opatrzności (zrządzeniami losu dla niewierzących). O tym piszemy w innym miejscu.

Jednak jedno jest znamienne. Przez lata część salonu medialnego nabijała się ze środowisk patriotycznych, że te czczą jedynie klęski, przegrane powstania, są patriotami „na smutno”. Gdy pojawia się możliwość uczczenia jednego z największych zwycięstw w naszych dziejach salon szuka dziury w całym. A to boi się kiczu, a to symboli religijnych, to znowu troszczy się o pamięć marszałka… w rzeczywistości problemem jest pamięć jako taka i tradycja, która niektórym środowiskom najwyraźniej przeszkadza.

Polecamy