sobota, 3 grudnia, 2022

Pierogi RUSKIE z Rosją nie mają NIC wspólnego. Kresowe arcydzieło

Po napaści Rosji na Ukrainę, niektóre restauracje zmieniły nazwę dania „pierogi ruskie” na „ukraińskie”. Jest to wielkie nieporozumienie, bo pierogi ruskie nie mają nic wspólnego z Rosją a na Ukrainie, do niedawna znane były jeno na dawnych Kresach. Nazwa „ruskie” odnosi się do dawnej Rusi Halicko-Wołyńskiej, gdzie danie to powstało.

Do niedawna pierogi ruskie znane były tylko tam – na Wołyniu, w Galicji, na Chełmszczyźnie. Pamiętam, że u mnie w domu, niektórzy moi koledzy, po raz pierwszy w życiu jedli ten cudowny wytwór kresowej sztuki kulinarnej. Całkiem niedawno pierogi ruskie podbiły całą Polskę i podbijają Amerykę. Tam ich nazwę tłumaczyć należałoby dosłownie „Ruthenian dumplins” ale znane są raczej jako „Polish pierogi” albo po prostu „pierogi”. (analogicznie do polskiej kiełbasy o której mówi się „Polish kielbasa” a nie „sausage”, bo ona ma wszystkie „sosydże” pod sobą).

Fenomen  pogranicza

Na Ukrainie pierogi ruskie są mało znane a w jej centralnej i wschodniej części prawie w ogóle. Wareniki (bo tak się po ukraińsku nazywają) można tam znaleźć z samym twarogiem lub też z samymi ziemniakami, ale rzadko w tym cudownym zestawieniu, który jest w pierogach ruskich. Natomiast, jeśli w ukraińskiej restauracji poprosicie o pierogi czy „pyryhy” to dostaniecie zapiekane paszteciki. Pewnie z czasem pierogi ruskie staną się popularne na całej Ukrainie, podobnie jak stało się to w Polsce. Jednak jest to fenomen południowo-wschodnich Kresów, polsko-ukraińskiego pogranicza.

Kulebiaki, kołduny, kiszka ziemniaczana itd.

Kuchnia kresowa słynie z wielu specyficznych i fantastycznych dań – barszcz ukraiński, kutia, kulebiaki, kołduny, kiszka ziemniaczana, kisiel z owsa itp. Wszystko jest wspaniałe ale dla mnie numer jeden to pierogi ruskie. Fantastyczny smak pozornie nieskomplikowanej potrawy. Podejrzewam, że wynaleziono je w jakimś bidnym gospodarstwie na Kresach, gdzie jedyna krowa była zacielona i nie było dość twarogu na pierogi, więc gospodyni „dobawiła” ziemniakami, nie spodziewając się, że z tej biedy wyjdzie tak cudowne arcydzieło sztuki kulinarnej. Potem dołączono do tego smażoną cebulkę. Niektórzy dodają ją do farszu a inni maszczą nią pierogi z zewnątrz. Niektórzy czynią jedno i drugie.

Myślę, że to cudowne arcydzieło kresowej kuchni, które stało się popularne w Polsce i w USA, wkrótce zawojuje cały świat. W sumie dziwne, że do tej pory nie zawojowało. Moim zdaniem są lepsze niż wszelkie włoskie „pasty” itp. Prawdopodobnie problemem była ich nazwa, wprowadzająca często w błąd.

Klaudiusz Wesołek

Polecamy