poniedziałek, 8 sierpnia, 2022

Chciała przygarnąć dzikiego kota. Ten nie okazał bynajmniej wdzięczności

Młoda dziewczyna postanowiła na siłę uszczęśliwić żyjącego na wolności kota. Ten nie miał jednak ochoty stawać się domowym mruczkiem. Dotkliwie podrapał nastolatkę. To sytuacja groźna, gdyż  miasto jest terenem zagrożonym wścieklizną.

Jak informuje Straż Miejska, do zdarzenia doszło na Białołęce. Młoda dziewczyna postanowiła odłowić podwórkowego kota. Zwierzak jednak nie miał zamiaru zmienić statutu z podwórkowego na domowy. Gdy 17-latka próbowała go złapać, kot ją dotkliwie podrapał w ręce. Po północy matka dziewczyny złapała zwierzaka. I zadzwoniła po Ekopatrol. Funkcjonariusze odebrali zwierzę i upewnili się, że nie ma ono chipa. Przypomnieli kobiecie o zagrożeniu wścieklizną na terenie miasta oraz poinformowali ją, by zgłosiła się z córką do lekarza pierwszego kontaktu – informuje Straż Miejska. Następnie funkcjonariusze zawieźli kota do schroniska na Paluchu. Tam zwierzak przejdzie obserwację. Kot został przewieziony do Schroniska na Paluchu, gdzie zostanie poddany obserwacji przez lekarza weterynarii. Straż Miejska przypomina, że nie należy samodzielnie chwytać żyjących dziko zwierząt, również kotów. Tym bardziej w sytuacji zagrożenia wścieklizną. Przypomnijmy, że wścieklizna to najgroźniejsza zoonoza, czyli choroba odzwierzęca. Zarazić się nią możemy przez kontakt z chorym zwierzęciem. Dlatego nie należy dotykać nieznajomych zwierząt. A swoje pupile trzymać trzeba w domu, psy wyprowadzać na spacer, a psy i koty obowiązkowo szczepić. W przypadku podejrzanego kontaktu należy bezwzględnie zgłosić się do lekarza. Surowica daje szansę na zatrzymanie choroby. Gdy wystąpią już objawy jest za późno – choroba prowadzi do śmierci.

 

 

Polecamy