piątek, 21 stycznia, 2022

Dramat, koszmar, kanał. Legia znowu przegrała mecz…

Po wygranych z Jagiellonią i Motorem Lublin w Pucharze Polski wydawało się, że Legia powoli przełamuje się. W Krakowie demony wróciły. Cracovia upokorzyła mistrzów Polski. Końca kryzysu nie widać.

Przed spotkaniem można było mieć pewne powody do optymizmu. Legia wygrała wreszcie z Jagiellonią 1:0, a potem w Pucharze Polski 2:1 w Lublinie z Motorem. Optymiści zaczęli już przebąkiwać o końcu kryzysu i początku marszu w górę tabeli. Realiści studzili zapał. „Spokojnie, Legia wygrała z Jagiellonią w dużej mierze dzięki powrotowi do bramki Artura Boruca, skromnie 1:0. Z drugoligowcem z Lublina męczyła się niemiłosiernie, mogła przegrać. Kluczowym testem będzie wyjazd do Krakowa”.

Legia przeważała, Cracovia strzeliła

Pierwszy kwadrans spotkania w Krakowie sugerował, że rację mogą mieć optymiści. Mistrzowie Polski zaczęli z animuszem, zyskali zdecydowaną przewagę. W trzeciej minucie sprzed pola karnego strzelał Luquinhas. Techniczny strzał dobrze obronił bramkarz krakowian, Karol Niemczycki. W ósmej minucie ładne prostopadłe podanie dostał Kacper Skibicki, ale oddał „za darmo” piłkę obrońcom Cracovii. W trzynastej minucie Josue kapitalnie prostopadle zagrał do Skibickiego. Tym razem piłkarz Legii utrzymał się przy piłce, wyszedł sam na sam z bramkarzem. Karol Niemczycki kapitalnie obronił.

W 20 minucie akcja przeniosła się pod bramkę Legii, a Pelle van Amersfoort na raty pokonał Artura Boruca. Było 1:0 dla Cracovii. Legia rzuciła się do ataku. W 26 minucie strzelał Slisz, obronił Niemczycki, a dobitka Skibickiego była niecelna. Do przerwy zarówno w posiadaniu piłki, jak i strzałach na bramkę lepsi byli goście. To jednak Cracovia prowadziła.

Po przerwie mecz wyrównany

W drugiej połowie na początku ponownie Legia miała przewagę. Jednak po kilku minutach mecz się wyrównał, a potem to Cracovia zaczęła stwarzać zagrożenie po stronie Legii. W 64 minucie strzał Kakabadze z 16 metrów trafił w słupek. Trzy minuty później z ostrego kąta strzelił Rivaldinho. Uderzenie syna słynnego Rivaldo kapitalnie obronił Boruc. Końcówka meczu to nieskuteczne ataki Legii oraz kontry Cracovii. Wynik nie uległ już zmianie. Cracovia zajmuje w lidze dziesiąte miejsce. Legia, na razie szesnaste. Końca kryzysu nie widać. Choć gra w niedzielnym spotkaniu była lepsza niż w dwóch poprzednich, wygranych meczach. Punkty niestety zostały w Krakowie.

Cracovia – Legia 1:0 (1:0)

1:0 Pelle van Amersfoort 20’

Cracovia: Karol Niemczycki – Cornel Rapa, Jakub Jugas, Michal Siplak – Otar Kakabadze, Sylwester Lusiusz (53’ Mathias Rasmussen), Pelle van Amersfoort, Kamil Pestka – Sergiu Hanca, Jakub Myszor (82’ Michał Rakoczy) – Filip Piszczek (65’ Rivaldinho) 

Legia: Artur Boruc – Maik Nawrocki, Mateusz Wieteska, Matueusz Hołownia (46’ Tomasz Nawotka), Yuri Ribeiro – Bartosz Slisz, Josue Pesqueira – Kacper Skibicki (46’ Rui Gomes), Luquinhas (84’ Bartłomiej Ciepiela), Filip Mladenović (68’ Tomas Pekhart) – Mahir Emreli (59’ Szymon Włodarczyk)

Polecamy