środa, 1 grudnia, 2021

Wraca sprawa Cieluszeckiego. Historia zaplanowanego zniszczenia

W Białymstoku rusza kolejny proces Mirosława Cieluszeckiego. Przypominamy najistotniejsze fakty z dwudziestu lat skandalicznego procesu.

Proces trwa dwadzieścia lat. Mirosław Ciełuszecki stracił firmę, majątek. O sprawie piszemy od lat, dziś przypominamy (bardzo skrótowo) najważniejsze fakty.

Dwie dekady sądowej farsy

Nawet, gdyby Mirosław Ciełuszecki był winny działania na niekorzyść swojej własnej, podkreślmy, firmy, za samą przewlekłość postepowania powinien otrzymać ogromne odszkodowanie. Niegodziwością jest, że prawie dwadzieścia lat człowieka ciąga się po sądach, trzyma miesiącami w areszcie, po drodze lekceważy dowody albo je gubi. Doprowadza do ruiny firmy, utraty dobrego imienia majątku, i trwa to przez lata. Nawet gdyby był winny, to zasługiwał na uczciwy, rzetelny, SZYBKI proces. Czas trwania farsy przed białostockim sądem kilkakrotnie przekracza długość orzeczonego wyroku.

Dość wspomnieć, że Urząd Ochrony Państwa (od dawna nieistniejący już poprzednik ABW) wpadł do domu Ciełuszeckiego w czasie, gdy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, premierem Leszek Miller, ministrem sprawiedliwości Barbara Piwnik, a piłkarska reprezentacja Polski pod wodzą Jerzego Engela szykowała się do mistrzostw Świata w Korei i Japonii. Robert Lewandowski był dzieckiem, dziś jest najlepszym piłkarzem świata. Jakub Błaszczykowski był juniorem, a dziś powoli zmierza do końca kariery. Agnieszki Radwańskiej jeszcze nikt nie znał. Dziś ta wybitna tenisistka karierę zakończyła. Zmieniło się wiele rządów, było kilku prezydentów. A proces – trwa, i ma trwać.

Oczywiste oczywistości

Wyrok Sądu Najwyższego z grudnia ubiegłego roku  potwierdził rzeczy oczywiste dla każdego, kto śledził sprawę. To, że proces odbywał się z rażącym naruszeniem prawa. Że gdy człowiek, przedsiębiorca chce dokonać jakiejś transakcji, i aby sprawdzić, czy jest ona zgodna z prawem, korzysta z niezależnej ekspertyzy prawnej, która stwierdza, że dane działanie jest legalne, przedsiębiorca to działania podejmuje, nie może być potem traktowany jako przestępca. To pisali dziennikarze, to mówili obrońcy, ale sąd nie dawał im wiary. Sąd Najwyższy zdecydował inaczej.

Gubione dowody

Oprócz absurdalnych zarzutów nie mniej absurdalny był przebieg procesu. Przykładem jest zgubienie… komputera stacjonarnego z dokumentacją firmy Mirosława Ciełuszeckiego. Jakoś przypadkiem z dokumentacją, która przemawiać miała na korzyść oskarżonych. Nie laptopa, tabletu, ale wielkiego, stacjonarnego komputera. Komputera, który raczono zgubić. Nie wiadomo kto raczył owego zgubienia dokonać. Czy był to sąd, prokurator, czy może biegły.  Bo odpowiedzialność jest tu przerzucana jak piłka pingpongowa. Oficjalnie sprzęt… zaginął. Skandalem w tej sprawie są działania biegłych. Jeden mówił, że ELIXIR (rodzaj przelewu bankowego) kojarzy mu się z płynem. Inny okłamał sąd, gdyż wydawał opinie jako biegły, a uprawnień biegłego był pozbawiony. I znów prokuratura nie uznała za stosowne, by sprawą się zająć.

Świadkowie zlekceważeni, bo „kto to jest Zbigniew Brzeziński”

W sprawie uznano opinie fatalnych biegłych. A jednocześnie nie chciano słuchać świadków, takich jak Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, były premier Jerzy Buzek, czy wreszcie… Zbigniew Brzeziński, wieloletni doradca prezydenta USA. Sąd zeznania świadków albo zlekceważył, albo (jak było w przypadku Zbigniewa Brzezińskiego) w ogóle nie chciał wysłuchać.

Historia Marka Karpia

Zbigniew Brzeziński, czy najważniejsi politycy zeznawali bądź chcieli zeznawać z uwagi na wagę przedsiębiorstwa Ciełuszeckiego i osobę Marka Karpia. Przyjaciela przedsiębiorcy oraz jego wspólnika. Człowieka, który doradzał Ciełuszeckiemu w sprawach handlu ze Wschodem (firma sprowadzała sól potasową, miała znaczenie strategiczne dla państwa). Sam Karp był twórcą i dyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich. Doradcą prezydentów USA, amerykańskiego Kongresu, Komisji Europejskiej, polskich prezydentów i szefów rządów. Do dziś OSW nosi jego imię. W sprawie Ciełuszeckiego został też oskarżony, o rzekomo fikcyjne doradztwo. Zdaniem prokuratury nie miał wiedzy, by być doradcą. A więc miał wystarczającą, by doradzać rządom na całym świecie, ale nie taką, by doradzać firmie. Końca procesu nie dożył, bo zmarł kilka tygodni po budzącym do dziś kontrowersje wypadku samochodowym.

Wyrok na Marka Karpia i jego ideę

Wyrok skazujący Ciełuszeckiego jest wyrokiem także na dyrektora OSW Marka Karpia. I nie tylko na niego, ale także na jego dzieło. To podważenie całej polityki wschodniej opartej na wspieraniu niepodległych państw na terenie ZSRR, wspierania współpracy gospodarczej. Bo kto normalny, bez pewności prawnej, odważy się na działanie na Wschodzie, na budowanie potężnej polskiej firmy, skoro smutni panowie mogą przyjść do domu, zamknąć w areszcie, a firma z dnia nadzień może zostać unicestwiona? Ta sprawa w takim poczuciu tylko ludzi utwierdzi.

(Materiał zawiera obszerne fragmenty naszego tekstu z ubiegłego roku, będące przypomnieniem tej sprawy)

 

Polecamy