wtorek, 7 grudnia, 2021

Po co w ogóle być patriotą? Przypominamy o sprawie Cieluszeckiego

Jak bardzo ciężko być w Polsce patriota. Społeczne skutki pewnego procesu

Ciężko być patriotą w kraju, w którym dręczenie człowieka ma charakter państwowy, a w niszczeniu tym uczestniczą prokuratura (podległa obecnej władzy) i sądy (rzekomo przez obecna władzę niszczone). Przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki to ofiara III i IV RP, dobrej zmiany i jej przeciwników, PiS-u i antypisu. (Fragmenty naszego artykulu  z grudnia ub. roku. 25 listopad o 12.00 odbędzie się kolejna rozprawa w tej kuriozalnej sprawie). 

Zmieniają się rządzące ekipy, a w niszczenie to zaangażowany jest cały aparat przemocy.  Ludzie z różnych stron sceny politycznej i ideowej. Z drugiej strony powstał ruch ludzi dobrej woli, też ponad podziałami, którzy przeciwko jawnemu draństwu się zbuntowali. O sprawie piszemy od lat. W tym numerze na stronach 6 i 7. Jest kilka skutków społecznych tego skandalicznego procesu.

Przedsiębiorczość się nie opłaca

Brak ułaskawienia utwierdzi też w przekonaniu wszystkich tych, którzy uznają, że w naszym kraju w ogóle nie opłaca się prowadzić działalności gospodarczej. Bo po co, skoro dzieło życia, stworzenie miejsc pracy i działalność w oparciu o perspektywy prawne nie daje gwarancji, że nie zostanie się po drodze zniszczonym przez aparat państwa?

Powrót Polaków do Polski? Zapomnijmy!

Nie tak dawno najważniejsi politycy polscy przekonywali rodaków poza granicami, że opłaca się wracać do kraju. Bo przecież Ojczyzna jest już wolna, niepodległa, i bogata, wstała z kolan. Przypomnijmy, że przed laty, u progu transformacji ustrojowej w Polsce młody przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki posłuchał słów Lecha Wałęsy. Rzucił doskonale prosperującą firmę w Stanach Zjednoczonych. Zainwestował na Podlasiu. Zbudował sporą firmę, która upadła. Ta sprawa może być  dowodem, że najzdolniejsi, najlepsi, NIGDY do kraju nie powinni wracać.

Zagraniczny biznes nas zmiażdży

Firma Farm Agro Planta była w swojej dziedzinie najpierw prężnie rozwijającą się firmą, potem głównym pracodawcą Podlasia, wreszcie potężnym graczem na rynku krajowym, z perspektywami zaistnienia na rynku globalnym. Na przełomie stulecia spółka FAP była na krótkiej liście przetargowej przy prywatyzacji Zakładów Azotowych Kędzierzyn Koźle. Rywalizowała z Ciechem. I wtedy zaczęły się pierwsze problemy. Jeśli do tego dodać dramat krakowskich biznesmenów, których historia posłużyła za scenariusz filmu „Układ Zamknięty”, czy dramat Romana Kluski, którego Optimus mógł być potentatem na rynku globalnym widzimy, że tak naprawdę nie ma NAJMNIEJSZYCH SZANS by polski biznes konkurował z globalnymi potentatami, byśmy mieli swoje globalne marki. Nie dlatego, że jesteśmy głupsi, mniej przedsiębiorczy, gorsi. Ale dlatego, że państwo nam to skutecznie uniemożliwia.

 Po co w ogóle być patriotą

Tą konsekwencją jest podejście do Polski, polskości, patriotyzmu jako takiego. Można się spierać co jest patriotyzmem, jak ma on wyglądać. Ale jedno nie ulega wątpliwości: państwo, o którego wolność walczyły pokolenia, nie może krzywdzić własnych obywateli. Nie może stawać się mafijnym, opresyjnym reżimem. Jeśli się staje, naprawdę patriotyzm przestaje mieć sens. Nie wystarczy owijanie się flagą, patriotyczne pieśni, patos. Po co, skoro w zamian za chleb obrywa się kamieniem. Powtórzę zdanie z początku –  ciężko być patriotą w kraju, w którym dręczenie człowieka ma charakter państwowy, a w niszczeniu tym uczestniczą prokuratura i sądy. Zmieniają się rządzące ekipy, a w niszczenie to zaangażowany jest cały aparat przemocy, ludzie z różnych stron sceny politycznej i ideowej.

Polecamy