wtorek, 7 grudnia, 2021

Niewyobrażalny dramat. I dwie słuszne racje. Rzecz o granicy

Na granicy Polski i Białorusi trwa kryzys humanitarny. Ścierają się dwie racje. Humanitarna (ludziom bezwzględnie należy się pomoc) i racja odpowiedzialności. Pomagać trzeba. Jednak robić to trzeba roztropnie. O tym, jak kończy się niekontrolowane otwarcie granic, pokazuje tragedia Libanu. Kraj ten wpuścił na swoje terytorium pół miliona Palestyńczyków, dwa miliony Syryjczyków. Dziś jest tam dramat. Potworny dramat. Kraj po prostu tego nie udźwignął. U nas nie byłoby pewnie aż tak, choć nie oszukujmy się – dziś Putin z Łukaszenką wyślą setki ludzi, jutro tysiące, pojutrze i setki tysięcy. Efektem pełnego otwarcia granicy byłoby zamkniecie naszej granicy zachodniej, całkowita utrata wiarygodności. Dziś moim zdaniem należy bezwzględnie granicy bronić. Ale tez dopuścić w miarę możliwości pomoc humanitarna (na tyle, na ile to realne), Frontex (co pomoze umiędzynarodowić problem) wreszcie pozwolić dziennikarzom (najlepiej akredytowanym i przeszkolonym korespondentom wojennym) relacjonować sytuacje.

Antoni Zankowicz, współpracownik „Nowego Telegrafu Warszawskiego”

Polecamy