wtorek, 7 grudnia, 2021

Wstrząsający wpis Piotra Ikonowicza: „Nie odbierajcie telefonu”. O co chodzi?

Lider lewicowego Ruchu Sprawiedliwości społecznej Piotr Ikonowicz opisał w mediach społecznościowych historię pana Stanisława, którego w szokujący sposób  potraktował jeden z wiodących operatorów sieci komórkowej. Wpis publikujemy w całości.

Pan Stanisław poszedł na „wojnę” w jedną z wiodących na rynku telefonii komórkowych. Jak zwykle na kilka miesięcy przed wygaśnięciem umowy zadzwoniła do niego konsultantka by kusić promocjami. Chodziło jej o przedłużenie umowy. Ale nie formułowała tego wprost. Zapewniała, że starszy człowiek będzie miał więcej giga Internetu. Jednak on nie chciał więcej giga, bo już zdążył się pozbyć smartfona, z którym sobie nie radził i zainwestował w przedpotopową cegłę, która Internetu nie obsługuje.

Będzie miał pan sms-y i MMS-y do wszystkich sieci za darmo. „Ale ja nie umiem wysyłać „Sms-ów” i nie mam pojęcie co to są te MMS-y. „Będzie taniej” rzuciła wreszcie na szalę ostatni argument naganiaczka. „O ile?” pyta pan Stanisław. No jak taniej to dobrze, zgodził się wreszcie abonent i zaczął opisywać konsultantce, że jest teraz w górach u stóp Trzech Koron. Ta zgodziła się, że mamy w Polsce piękne krajobrazy i że warto je oglądać, ale ciągnęła dalej słowotok o klauzulach, sms, Internetach. Mimo kluczenia zgoda na przedłużenie umowy z ust pana Stanisława nie padła.

Nagranie potwierdza wersję pana Stanisława

Skąd wiem? Bo wysłuchałem nagrania. Klient uparł się i po licznych bojach zmusił firmę by je przysłała. Znaleźliśmy stary laptop, który miał jeszcze odtwarzacz płyt DVD i przez 16 minut w skupieniu słuchaliśmy. Kluczowe zdanie padło za to z ust konsultantki: „przyślemy panu sms-a z opisem warunków umowy. Jeśli w ciągu 10 dni nie odpisze pan sms-em o treści „tak” nasza umowa będzie unieważniona. Ale ja nie umiem wysyłać sms-ów oponował jeszcze starszy pan. Sms-a nie dostał. Nie wysłał tez żadnego. Kiedy zobaczył, że rachunki zamiast maleć są wyższe, z upływem terminu poprzedniej umowy podziękował za usługi. Jednak firma uznała, że w rozmowie telefonicznej zgodził się na przedłużenie umowy i obciążyła go kara za przedwczesne zerwanie.

Zadzwoniłem na infolinię i dowiedziałem się od młodego człowieka w słuchawce, że nagranie odsłuchano i że doszli do takich właśnie wniosków. Poprosiłem o spotkanie i wspólne odsłuchanie nagrania. Wtedy młodzian się usztywnił i stwierdził, że przez infolinię nie można się umówić. Poprosiłem o jakiś telefon. I wtedy przedstawiciel firmy telefonii komórkowej oznajmił mi, że nie mają numeru na jaki mógłbym w tej sprawie zadzwonić. Poprosiłem o adres mejlowy. Odpowiedział, że nie ma, ale może mi podać adres fizyczny. Miał go wysłać sms-em. Ale też tego nie zrobił. Może nie umie?

(źródło: Facebook.com)

Polecamy