wtorek, 7 grudnia, 2021

Przetrwać między głazami, czyli w poszukiwaniu normalności

„Polskie plemię popadło między dwa młyńskie koła zagłady – między Niemców i Moskwę. Musi się stać samo młyńskim kamieniem, albo będzie zmielone na pokarm Niemcom i Moskwie. Nie ma wyboru” – pisał Stefan Żeromski. W 1939 roku Polska się młyńskim kamieniem nie stała i lata po śmierci wielkiego pisarza została zmiażdżona. Dziś jest sytuacja podobna, ale pomiędzy głazami jest nie tyle Polska (choć i tu można by podyskutować) ale ludzie, którzy chcą budować zdystansowane od bieżącej politycznej nawalanki media. I młyńskimi  kamieniami są wściekle upolitycznione plemiona. Prawda, uczciwość, normalność? Zapomnijcie. Niebawem  dojdzie do sytuacji, w której w telewizji przed kamerami ktoś kogoś zabije, a kibice obu plemion w pierwszej chwili zaczną rozkminiać, jakiej partii sympatykiem był zabójca, a jakiej ofiara. I od tego uzależnią potępienie, bądź usprawiedliwianie ohydnego czynu.

Na szkodę polskich firm

Ktoś powie, jak to, przecież spór polityczny jest na serio, a więc ktoś ma w nim rację. Dobra, na serio może i jest, ale co do racji. Z jednej strony zwolennicy schlebiania wszystkim i poklepywania po plecach, pełnej uległości. Z drugiej śniący mokre sny  o potędze fanatycy machania szabelką. Po jednej stronie ludzie, którzy za wzór postępu i rozwoju uważają wzmocnienie zagranicznych dyskontów i korporacji kosztem polskich firm. Z drugiej „patrioci”, którzy za miarę miłości ojczyzny uważają wzmacnianie rodzimych, ale państwowych firm.

Żadna z opcji nie do zaakceptowania

Dla drobnych polskich przedsiębiorców żadna z opcji jest nie do przyjęcia. Czy opisywana przez nas regularnie historia niszczonego przez wymiar sprawiedliwości Mirosława Ciełuszeckiego. Facet oberwał i od sądów III RP i od „dobrozmianowej” prokuratury. I jego sprawa toczy się od dwóch dekad do dziś. Kolejna rozprawa 25 listopada, a jeszcze kolejna – 9 grudnia. I naprawdę, dla ludzi w jego sytuacji nie ma znaczenia, które z plemion jest w danym momencie górą. Dlatego „Nowy Telegraf Warszawski” stara się trzymać równy dystans do obydwu stron tego ostrego bardzo sporu. Stając po stronie ludzi – nie partii politycznych. Po stronie drobnych przedsiębiorców, nie aparatczyków z państwowych molochów czy międzynarodowych korporacji. Po stronie mieszkańców.

Polecamy