środa, 1 grudnia, 2021

Andrzej Stankiewicz: Nie o miasto tu chodzi, a osłabienie Trzaskowskiego

Poparcie PiS dla pomysłu decentralizacji Warszawy, podobnie jak wcześniejszy projekt powiększenia stolicy o sąsiednie gminy, służyć ma jednemu – osłabieniu Rafała Trzaskowskiego – uważa Andrzej Stankiewicz, publicysta, wicenaczelny Onet.pl.

Grupa niezależnych samorządowców ma pomysł zmiany ustawy o Mieście stołecznym Warszawa. Ma być zwiększenie uprawnień dzielnic i burmistrzów kosztem prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Wspiera to PiS. Jest to zaskakujące, że partia rządząca, kojarzona raczej z centralizacją, teraz ma wspierać projekt głębokiej decentralizacji?

Andrzej Stankiewicz: Ja przypomnę, że taki system działał w latach 90-ych. Wcale nie było to jakieś dobre rozwiązanie. Swoją drogą wiceburmistrzem jednej z dzielnic był Mariusz Błaszczak.  Ale też jeśli słyszę – dzielnice, wzmocnienie burmistrzów, to jest oczywiste, że to kolejny pomysł na osłabienie pozycji prezydenta Warszawy. Bo w PiS zdają sobie sprawę, że Trzaskowski, a jeśli nie on, to inny kandydat liberalny wybory zawsze wygra. I to pomysł podobny do tego zakładającego powiększenie Warszawy o sąsiednie powiaty.

Wtedy się nie udało. Tu jest to realne?

Nie wiem. Wydaje mi się, że oczywiście mogą gdzieś jakoś taką ustawę politycy PiS poprzeć. Ale ja merytorycznego uzasadnienia w tym nie widzę. Chodzi jedynie o osłabienie Rafała Trzaskowskiego.

No, chyba, żeby stworzyć system, w którym burmistrzowie są wybierani bezpośrednio. I dodatkowo likwidujemy Radę Warszawy, a stanowią ją właśnie burmistrzowie dzielnic. Dla miasta taka decentralizacja byłaby korzystna?

Dla miasta – tak. Ale nie o miasto tu przecież chodzi. Na takie rozwiązanie PiS nie pójdzie. Bo  jeśli wprowadzilibyśmy bezpośredni  wybór burmistrza, a do tego z burmistrzów utworzylibyśmy Radę Warszawy,  to w tym mieście jeszcze bardziej wygrywałaby Platforma. PiS-owi to nie na rękę. Partia rządząca chce osłabić Trzaskowskiego, a nie wzmacniać konkurencję.

Pytanie, czemu chce to robić. Przecież Trzaskowski jest dziś konkurentem Donalda Tuska?

Dzisiaj jest konkurentem, jutro może nim nie być. Jest prezydentem Warszawy. Ma większy niż Tusk potencjał prezydencki, co pokazały wybory prezydenckie w 2020 roku. Nie wiemy jak będzie wyglądać polska scena polityczna w 2025 roku. Czy PiS utrzyma władzę, czy straci. Po odejściu Andrzeja  Dudy formacja rządząca nie bardzo ma kandydata na następcę. Mówi się o Beacie Szydło. Również po stronie liberalnej nie ma zbyt wielu potencjalnych kandydatów. Ale Trzaskowski jest jednym z nich. I PiS ewidentnie ma z nim problem.

Polecamy