środa, 1 grudnia, 2021

Więcej władzy dla dzielnic? Chcą zmian w ustroju Warszawy

Zwiększenie kompetencji dla dzielnic i ograniczenie władzy  wszechwładnych dyrektorów – to pomysły Bezpartyjnych Samorządowców i Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. Ma być więcej oddolnej demokracji. Kontrowersje budzi za to fakt, że ustawa posłużyłaby rządowi w osłabieniu stołecznego samorządu. Dyskusyjną kwestią jest brak wyboru bezpośredniego burmistrzów. 

Kilka dni temu działacze MWS i Bezpartyjni Samorządowcy zaprezentowali swój projekt zmiany ustawy o Mieście Stołecznym Warszawa. Spotkali się w Centrum Aktywności Lokalnej Kocham Pragę przy ulicy Targowej. W spotkaniu wzięli udział organizatorzy, w tym wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Praga-Północ Jacek Wachowicz, wiceburmistrz Pragi Jacek Kacprzak, wiceburmistrz Ochoty Grzegorz Wysocki. Zaproszeni byli podobno politycy różnych opcji, ale na spotkanie przyszli jedynie przedstawiciele obozu rządzącego – Łukasz Mejza, minister sportu i poseł, b. burmistrz Pragi Paweł Lisiecki. Podczas spotkania uczestnicy przedstawili problemy dzielnic: brak własnych środków, pełne podporządkowanie stołecznym urzędnikom Warszawy. W muszli w Parku Praskim nie można na przykład zorganizować koncertów, bo uniemożliwia to miasto.

Co miałoby się zmienić?

Nowa ustawa o mieście stołecznym ma zwiększyć możliwość wydawania pieniędzy przez dzielnice, uprawnienia burmistrzów i radnych. To rady dzielnic miałyby podejmować decyzje o tym, czy na przykład w Parku Praskim organizować koncerty, czy ustalać granice okręgów wyborczych. Dzielnice nie miałyby natomiast osobowości prawnej, nie zyskałyby uprawnień gmin. Oznacza to, że burmistrzowie nadal wybierani byliby przez rady dzielnic. Z tym, że mieliby swoje uprawnienia. Tu pojawiają się kontrowersje. Pierwsza – polityczna.

Projekt ma szansę wejść w życie poprzez głosowanie w Sejmie. Jest  wymierzony we władze stolicy związane z największą partią opozycyjną, ma więc szansę na zielone  światło od rządzącego PiS. Z tym, że już wywołuje to pytania, czy nie chodzi o to, by po prostu osłabić PO. Druga czysto merytoryczna – dzielnicami bez wyboru bezpośredniego burmistrzów dzielnic rządzą czasem bardzo kruche koalicje. Większość zmienia się jak w kalejdoskopie. To prowadzić by mogło do szeregu sporów i konfliktów, lokalnych wojenek. Do sprawy będziemy wracać.

Polecamy