wtorek, 7 grudnia, 2021

KLAUDIUSZ WESOŁEK O WEWNĘTRZNYCH KRESACH. „Kresowa Ignorancja”

W czasach globalizmu przeciętny Polak wie więcej o stanach USA jak Teksas, Floryda, Alabama itp. niż o kresowych regionach jak Podole, Huculszczyzna, Wołyń, Podlasie, Polesie itp. Generalnie wiemy też więcej o Siuksach, Apaczach, Czejenach i innych plemionach indiańskich niż o Łemkach, Hucułach, Poleszukach czy Żmudzinach.

Dotyczy to nie tylko „dzieci postmodernizmu”. Wiedza o Kresach nie jest mocną stroną także w środowiskach narodowych i konserwatywnych. Moje pisanie o wewnętrznych Kresach wywołuje zdziwienie  czy nawet protesty. Tymczasem to właśnie w województwie podlaskim najlepiej się zakonserwowała kultura kresowa. Tam jest właśnie obszar kulturowego pogranicza, czyli Kresy. Jak twierdziłem wcześniej w swoich kresowych felietonach (dla portalu TVRepublika i na moim kanale YouTube), kresowość jest niestety w zaniku na terenie województw podkarpackiego i lubelskiego. Tak samo na terenie Ukrainy, Białorusi i Litwy. Niestety u nas wielu Kresowiaków skupia się na kultywowaniu nostalgii do utraconych Kresów. Natomiast całkowicie ignoruje ten mały skrawek Kresów, który nam się ostał.

W zasadzie już w okresie międzywojennym był problem z kresową ignorancją. Większość ludzi z centralnej Polski, w tym niestety wielu urzędników i funkcjonariuszy, zajmujących się Kresami, wiedziała tylko tyle, że na Kresach, obok Polaków, mieszkają „różne ruskie” którzy są co najmniej podejrzani i trzeba ich polonizować. Kresowych Polaków niby trochę dopieszczano. Często byli jednak uważani za takich trochę gorszych  przedstawicieli narodu. „Mieszańców”, których trzeba trochę „dopolonizować”. Z tej właśnie ignorancji wynikało wiele błędów w stosunku do Kresów. I wiele konfliktów, którym można było zapobiec. O konkretnych przykładach będę jeszcze pisał w przyszłych swoich felietonach.

Klaudiusz Wesołek

Polecamy