środa, 1 grudnia, 2021

Spór nie powinien iść o to, czy decentralizować Warszawę, ale jak to zrobić. Problem tkwi w szczegółach

Projekt, który zakłada wzmocnienie władz dzielnic  kosztem miasta przyjąłem z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony jestem zdecydowanym zwolennikiem zmiany ustawy o Mieście stołecznym Warszawa. Nie powinno być tak, że mieszkańcy Pragi, Śródmieścia, czy Bemowa wybierają swoich przedstawicieli, a ostateczne decyzje podejmowane są przez władze stolicy. Sprawia to, że mieszkańcy dzielnic nie mają zbyt wiele do gadania. Z drugiej strony ustawa robiona przez warszawskich samorządowców może przynieść też negatywne skutki. I nie chodzi tu o to, że PiS wykorzysta ją do uderzenia w nielubiany samorząd warszawski. Choć nie jest to bez znaczenia – upartyjni to spór, zwolennicy poszczególnych plemion będą patrzeć na sprawę niemerytorycznie, a partyjnie. Zasadniczy  problem leży gdzie indziej.

Słaby mandat burmistrzów 

Po pierwsze – kwestia  słabego jednak mandatu burmistrzów. Włodarzy wybierają dzielnicowe rady. Dzielnicowe koalicje są zazwyczaj dość kruche. A burmistrzowie są ich zakładnikami. Po drugie – dość kontrowersyjnym pomysłem jest uchwalanie wyłącznie przez dzielnice planów zagospodarowania przestrzennego. To temat na osobną debatę. Jednak wydaje się, że akurat plany zagospodarowania muszą powstawać jako szeroki konsensus na wielu szczeblach, z uwzględnieniem woli mieszkańców ale też konserwatorów zabytków etc. Natomiast co do władz dzielnic może warto rozważyć coś, co proponowaliśmy na naszych łamach kilka lat temu. Bezpośredni wybór burmistrzów. A kompetencje powinny być jasno rozdzielone. Ustawa powinna jasno określić, że na przykład władze stolicy odpowiadają za komunikację, transport, drogi miejskie. Władze dzielnic za bezpieczeństwo mieszkańców, dzielnicowy sport, to, co jest najbliżej ludzi.

Decentralizacja, ale nie wojenka

Na pewno sam pomysł zmiany ustawy i mieście stołecznym wart jest rozważenia. Ale nie na zasadzie kolejnej wojenki. A tak to niestety będzie wyglądać w sytuacji, gdy zwolennicy PiS mówią, że próby decentralizacji kraju są drugim rozbiciem dzielnicowym. I z samorządami partia rządząca wojuje. Tylko w przypadku Warszawy decentralizację popiera. A gdzie indziej wprowadza centralizację. Tego nikt nie kupi. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby reforma samorządu warszawskiego została przeprowadzona razem z reformą decentralizującą cały kraj, stawiającą na mądry regionalizm. Ale właśnie – dyskusja o samorządzie nie może pomijać patologii, które regionach faktycznie się zdarzają. Konieczne jest wzmacnianie lokalnych mediów. Nie potrzeba tub ratuszy miejskich, dzielnicowych czy gminnych. Takich mamy w całej Polsce wiele. Potrzebne są media, które  prawdziwie opisują to, co się w mieście czy dzielnicy dzieje. Takie portale, czy gazety zdarzają się, ale jest ich bardzo niewiele. Niezbędne jest społeczeństwo obywatelskie, które swój matecznik winno mieć właśnie na osiedlach i dzielnicach.

Polecamy