środa, 1 grudnia, 2021

Stabilizacja? Zapomnijmy. Po pierwszym kryzysie (znów) zwolnili trenera

Nie byłem wielkim fanem zatrudniania Czesława Michniewicza, choć doceniam jego warsztat. Nie jestem zwolennikiem jego zwolnienia. Nie, nie dlatego, że Legia przegrywa w lidze. Ale dlatego, że kluczową rzeczą jest moim zdaniem stabilizacja. W Legii za Mioduskiego jest z tym bardzo duży problem.

Był trenerem Jacek Magiera. Były piłkarz Legii, wieloletni trener akademii. W Legii uratował sytuację w Lidze Mistrzów, wyszedł z grupy do Ligi Europy. A w Ekstraklasie zdobył mistrzostwo. W kolejnym sezonie przyszedł kryzys i bach, trener zwolniony.

Potem byli Chorwaci bez warsztatu, niestabilny emocjonalnie (delikatnie mówiąc) Portugalczyk. Wreszcie Vuković, który sukces osiągnął. I tu właśnie zwolnienie było nieco kontrowersyjne. Ale – Michniewicz zdobył mistrzostwo w świetnym stylu. W Lidze Europy wygląda to dobrze.

Ok. W lidze – dramat. Ale czy to Michniewicz decydował o transferach? No właśnie nie. Tu zawalił prezes. Od początku widzieliśmy też brak chemii między trenerem a władzami klubu. Tak, tak, była ta ekipa bankietowa. Trener nie miał już w pewnym momencie wpływu na piłkarzy. Ale to też może być powodowane tym, że piłkarze mają świadomość, iż trener nie jest przez prezesa klubu kochani.

Generalnie – Legia kolejny raz zmienia trenera i to w czasie gdy ma fatalną pozycję w lidze i przed sobą decydujące mecze w pucharach. I ponoć teraz nowy trener ma być tymczasowy, tylko do końca rundy. Ale co, jeśli okaże się, że trener tymczasowy (czego życzymy) poprawi sytuację w lidze, wyjdzie z grupy w Lidze Europy? Zwolnią? A może zatrudnią noweg i ten nowy wtedy w Lidze Europy przegra a w Ekstraklasie też nie wygra?

Jedno jest pewne – strategii w działaniach prezesa nie widać. Co będzie dalej, zobaczymy.

 

Polecamy