wtorek, 7 grudnia, 2021

Pandemie będą. Co 6-8 lat – przekonują eksperci

Kolejna pandemia jest kwestią czasu. Według ekspertów istotne pytanie jest nie czy, ale kiedy i jaka nastąpi. Oraz jak często będą pojawiać się kolejne. Wariant optymistyczny – co 10-15 lat. Pesymistyczny – co 6-8. Czy służba zdrowia w naszym kraju poradzi sobie z tym problemem?

4 marca 2020 roku, odnotowano pierwszy przypadek COVID-19 w Polsce. Do 19 października br. zakażonych zostało prawie 3 mln osób, z których ponad 76 tys. zmarło. Pandemia uwidoczniła brak przygotowania systemu opieki zdrowotnej do działania w kryzysowych warunkach. Pokazuje to nowy raport „Jak przygotować polską ochronę zdrowia na kolejne epidemie?”, opracowany przez Instytut Jagielloński. Eksperci podkreślają w nim, że służba zdrowia – mimo pandemicznych doświadczeń – nie jest gotowa na kolejne takie sytuacje. W Polsce brak jest sprawnego systemu zarządzania kryzysem zdrowotnym.

Kolejne epidemie kwestią czasu

Eksperci zaprezentowali proponuję wdrożenie 100 działań niezbędnych do tego, by przygotować się na wypadek kolejnego zagrożenia epidemicznego. To m.in. efektywniejsze zarządzanie kadrami medycznymi, implementacja technologii mobilnych i rozwiązań IT przydatnych w walce z pandemią.  Kolejnym pomysłem jest opracowanie odpowiednich strategii komunikacji na czas kryzysu. Chodzi o to, by przeciwdziałać manipulacjom opinii publicznej. – Jesteśmy w pełni przekonani, że ryzyko kolejnych zdarzeń epidemicznych jest więcej niż pewne. Dyskusja dotyczy tylko tego, jak często –  mówi agencji Newseria Biznes gen. dyw., prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak. – Czy to będą cykle 10-, maksymalnie 15-letnie, czy też krótsze. Jak wskazują wszystkie modelowania matematyczne i dane epidemiologiczne –  ulegną one skróceniu do sześciu – ośmiu lat. Nie pozostaje zatem nic innego, jak powoli zacząć się przygotowywać – tłumaczy  dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Jego zdaniem do kolejnego kryzysu epidemicznego trzeba przygotować i państwo, i społeczeństwo.

Zamiast zarządzania kryzysem – działania ad hoc

– Najsłabszym zidentyfikowanym elementem w zarządzaniu kryzysowym jest to, że tego zarządzania realnie nie było. Była tylko odpowiedź ad hoc, tworzona przez polityków. Brakowało wsparcia fachowców, którzy mają kompetencje i doświadczenie – mówi dr Artur Bartoszewicz, ekonomista SGH i ekspert Instytutu Jagiellońskiego. – Nie wykorzystaliśmy doświadczeń innych. Kiedy pierwsza fala nas omijała, Polska wysłała swoich ekspertów do Lombardii, gdzie pandemia dewastowała ochronę zdrowia i gospodarkę Włoch. Nie potrafiliśmy wyciągnąć z tego wniosków, nie potrafiliśmy zbudować odpowiednich rozwiązań. Zamiast budować szpitale modułowe, tworzyliśmy szpitale tymczasowe np. na Stadionie Narodowym. Wszystko pokazywało, że ważniejszy był wymiar polityczny niż rzeczywista pomoc i rozwiązywanie problemów – przekonują eksperci.

– Teraz jest czas, abyśmy zastanowili się, czy na pewno wszystko zrobiliśmy właściwie. Jednak nie po to, żeby wyciągać konsekwencje – mówi dr Katarzyna Obłąkowska, socjolog z Instytutu Jagiellońskiego. – Chodzi o to, by nauczyć się czegoś na przyszłość. I mieć pewność, że jeżeli za kilka lat wydarzy się coś podobnego, takie problemy już nas nie dotkną – dodaje.

Reformy konieczne od zaraz!

Eksperci zgodnie podkreślają, że ochrona zdrowia w Polsce wymaga reform i skonstruowania systemowych rozwiązań na wypadek kolejnego kryzysu. Dlatego opracowali 100 wytycznych, które rekomendują rządowi w celu zaimplementowania na wypadek przyszłego zagrożenia epidemicznego lub militarnego.

– W raporcie patrzyliśmy na państwo jako całość. Epidemia – i inne sytuacje kryzysowe – są wydarzeniem olbrzymim. Jedno, czy dwa ministerstwa nie są tu w stanie nic zdziałać. To jest zdrowie, edukacja, ale także komunikacja, kwestie bezpieczeństwa farmaceutycznego etc. Olbrzymia ilość systemów. W naszym raporcie uwzględniliśmy wytyczne dla każdego momentu i etapu. Tak, aby ten system działał jako cały – mówi dr Katarzyna Obłąkowska.

COVID-a nie dało się przewidzieć. Ale…

Raport IJ pokazuje, że gotowości na zjawiska o takiej skali jak COVID-19 nie da się wypracować w krótkim okresie. Braku przygotowania nie można przypisać decydentom jednej czy dwóch kadencji. Jednak – jak podkreślają eksperci – wszystko, co wydarzyło się w Polsce od marca ubiegłego roku, trzeba potraktować jako lekcję. I wyciągnąć z niej wnioski na przyszłość.

– Tym, co warto na stałe wpisać do polskiego systemu, jest jasno określona, hierarchiczna struktura zarządzania kryzysowego w państwie. Na każdym poziomie – od szczebla rządowego po regionalne i powiatowe – powinny znajdować się komórki z właściwymi kompetencjami i odpowiedzialnością.  Przepływ danych epidemicznych i wytycznych dotyczących przeciwdziałania epidemii odbywać się powinien w sposób prosty, niezakłócony, czytelny – mówi prof. Grzegorz Gielerak.

Wśród rekomendacji jest m.in. efektywniejsze zarządzanie kadrami medycznymi, implementacja rozwiązań IT i technologii mobilnych przydatnych w przeciwdziałaniu i ograniczaniu skutków pandemii. Opracowanie strategii komunikacji na czas kryzysu. Wreszcie przeciwdziałanie masowym manipulacjom świadomości społecznej.

(Newseria)

 

 

Polecamy