wtorek, 7 grudnia, 2021

On zło zwyciężać chciał dobrem. Oni bestialsko go zamordowali

Wyrwany język i wybite oko, urwane ucho i trzy palce ręki – to tylko niektóre obrażenia, jakich doznał błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko. Trzydzieści siedem lat temu zginął legendarny kapelan Solidarności, wikariusz w parafii św. Stanisława Kostki.  Zamordowali go oprawcy z SB i być może z WSW i KGB. 

Dane z sekcji zwłok błogosławionego  Ks. Jerzego są przerażające: wybite 3 zęby, wybite oko, urwane ucho, wyrwany język,  połamanych 6 żeber, wyrwane 3 palce ręki,  61 ran 6 cm na całym ciele, połamany nos, powyrywane włosy, wyrwany język, zmiażdżone kolano, wyrwane paznokcie,  siniaki od uderzenia pałką – to obrażenia, które zadali oprawcy legendarnemu kapłanowi. Błogosławiony ksiądz Jerzy był też przypalany i duszony, a ostatecznie utopiony. Ciało księdza milicja wyłowiła 30 października koło tamy we Włocławku. Oficjalnie zginął on 19 października 1984 roku. Jest też teoria, że śmierć nastąpiła kilka dni później. A ekipy oprawców były dwie. Śmierć legendarnego kapelana Solidarności była jedną z najobrzydliwszych zbrodni lat 80.

Legendarne msze za Ojczyznę, nagonka SB

Alfons Popiełuszko urodził się w głęboko wierzącej rodzinie na Podlasiu. Jako kleryk zmienił imię na Jerzy. Był przymusowo wcielony do wojska. Doświadczył wtedy pierwszych prześladowań. Był między innymi podtapiany, potem do końca życia poważnie chorował. Najbardziej znany stał się w stanie wojennym. Msze za Ojczyznę, odprawiane przez bł. Księdza Jerzego w parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu  gromadziły tłumy ludzi. Kapłan nie był wybitnym mówcą, a jednak miał coś, co przyciągało nawet osoby letnie, bądź zupełnie niewierzące. Działalność kapłana wywoływała entuzjazm wiernych i nienawiść komunistycznych władz. Funkcjonariusze  SB wielokrotnie nachodzili, napadali księdza. Zorganizowali słyną prowokację na Chłodnej, gdzie w kawalerce należącej do kapłana esbecy podrzucili broń. Władze przygotowały nagonkę medialną. Nagonkę, w której prym wiódł rzecznik rządzącej Polską junty wojskowej Jerzy Urban (pisał pod pseudonimem Jan Rem).

Porwanie i bestialskie zabójstwo

19 października 1984 roku ksiądz Jerzy koncelebrował mszę  w bydgoskiej parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników. Gdy wracał grupa funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa porwała samochód z księdzem.  Kapłana oprawcy wielokrotnie bili, potwornie okaleczyli. Wybili mu oko, wyrwali język.   Gdy ksiądz zaginął, w parafii organizowano nocne czuwanie, a tysiące ludzi modliło się o powrót kapłana. Niestety, 30 października ciało księdza służby wyłowiły z  zalewu koło Włocławka. Pogrzeb był wielką demonstracją patriotyczną i  religijną.

Proces toruński

W sprawie o zabójstwo ks. Popiełuszki sąd w Toruniu skazał czterech funkcjonariuszy – kapitana Służby Bezpieczeństwa Grzegorza Piotrowskiego, Leszka Pękalę i Waldemara Chmielewskiego. Wszyscy trzej porwali, i albo zabili (wg wersji oficjalnej) albo uczestniczyli w zabójstwie kapłana. Wyrok usłyszał też  płk. Adam Pietruszka, który był  przełożonym oprawców i zbrodnię nadzorował. W latach 1990-ych sądzono też gen. Zenona Płatka i  gen. Władysława Ciastonia. Mieli być oni inspiratorami zabójstwa. Generałowie uniknęli jednak odpowiedzialności.  Są też  tropy wskazujące na udział innych grup w porwaniu i zabiciu księdza. Teorie, że grupa Piotrowskiego „tylko” porwała i brutalnie pobiła kapłana. A zbrodni dokonać miał ktoś inny. Niektórzy wskazywali na Wojskową  Służbę Wewnętrzną, bądź ślad rosyjski. Niektórzy stawiają tezę, że legendarny kapłan zmarł kilka dni później, niż ustalony przez prokuraturę 19 października.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko został pochowany przy kościele św. Stanisława Kostki. W  2010 roku ojciec święty Benedykt XVI ogłosił Jerzego Popiełuszkę  błogosławionym Kościoła katolickiego. Jego liturgiczne wspomnienie przypada 19 października.

 

Polecamy