niedziela, 24 października, 2021

W Tiranie będzie mecz o wszystko. Porażka końcem marzeń o mundialu

Mecz w Tiranie, we wtorek 12 października niespodziewanie urósł do miana najważniejszego meczu w tych eliminacjach. Wygrana to dla Biało-Czerwonych otwarta  autostrada do baraży. Remis sytuację komplikuje. Porażka praktycznie przekreśla marzenia.

Wszystko przez układ gier i sytuację w tabeli. Gdy we wrześniu Paulo Sousa przekonywał, że Albania ma zespół silniejszy niż Węgry, wielu ekspertów traktowało to ironicznym uśmiechem. O dziwo okazało się, że portugalski selekcjoner Polaków miał rację. Albańczycy dwukrotnie pokonali Węgrów – u siebie i na wyjeździe. Są na drugim miejscu w grupie I.

Sytuacja w tabeli wygląda następująco: pierwsi są Anglicy. Wicemistrzowie Europy  mają 19 punktów na 21 możliwych. Do tej pory punkty stracili tylko raz – w Warszawie, remisując z Polską. Tylko dwa razy ich bramkarz wyciągał piłkę z siatki – w wygranym meczu  z Biało-Czerwonymi u siebie oraz na Stadionie Narodowym. Wicemistrz Europy i czwarty zespół ostatniego mundialu może już bukować bilety na mundial w Katarze. Pierwszego miejsca w grupie może ich pozbawić tylko jakiś kataklizm.

Walka idzie więc o drugie miejsce, premiowane grą w barażach. Na razie zajmuje to miejsce Albania z 15 punktami, tuż za nią jest Polska, z 14 punktami. Kolejne miejsce zajmują Węgrzy, którzy mają 10 punktów i raczej się już nie liczą. Żadnych szans nie mają już Andora (3 punkty) i San Marino (0 punktów).

We wtorek, 12 października Biało-Czerwoni w Tiranie zmierzą się z Albanią. I sytuacja jest klarowna. Wygrana podopiecznych Sousy to wyprzedzenie Albanii. I doskonała sytuacja wyjściowa przed meczami z Andorą (wyjazd) i Węgrami (w Warszawie). Albańczycy mają przed sobą mecze z Anglią na Wembley i Andorą u siebie.

Remis sytuację Polaków mocno skomplikuje. Bo nadal Albania będzie liderem. I Biało-Czerwoni będą wtedy musieli wygrać oba ostatnie mecze, ale też liczyć na utratę punktów przez Albańczyków w Londynie. Porażka praktycznie przekreśla szansę na awans. Jeśli Biało-Czerwoni nawet wygraliby ostatnie dwa mecze, to mieliby punktów 20. Ale Albania musiałaby nie tylko przegrać w Londynie (co jest prawdopodobne) ale też stracić punkty z Andorą (co prawdopodobne jest  znacznie mniej).

Węgrzy na zajęcie drugiego miejsca mają już tylko szanse iluzoryczne. Musieliby wygrać wszystkie mecze (w tym z Anglią na Wembley i Polską w Warszawie)  i liczyć na potknięcia Polaków i Albańczyków w pozostałych meczach. A więc – Węgrzy wygrywają na Wembley, wygrywają z San Marino i Polską na Narodowym. Polska remisuje z Albanią. Albania przegrywa  z Anglią i traci punkty z Andorą. I wtedy nawet wygrane Polski z Andorą nie daje jej awansu, bo Węgrzy mają punktów 19, Polacy 18, Albania 17. Jeśli jednak Albania wygrałaby w takim układzie z Andorą, to ma tyle samo punktów co Węgrzy. Ale lepszy bilans i bramek i bezpośrednich spotkań.

Nie ma co jednak dywagować – walka o awans do baraży rozegra się między Albanią i Polską. I decydujące o tym starcie już we wtorek.

Polecamy