poniedziałek, 18 października, 2021

Kto naprawdę wygrał wybory w Niemczech? Co to oznacza dla nas?

Nie koalicja Jamajka, nie wielka koalicja SPD-CDU, ale koalicja „sygnalizacji świetlnej”, czyli sojusz socjaldemokratów (czerwoni), liberałów (żółci) i Zielonych – to najbardziej prawdopodobna większość rządowa w Niemczech. Tak przynajmniej przewidują niemieckie media. Kanclerzem najprawdopodobniej zostanie socjaldemokrata, Olaf Scholz. Chadecy muszą się określić na  nowo. A prawdziwymi zwycięzcami nie są socjaldemokraci ani Zieloni, ale liberałowie z FDP.

W Niemczech trwa kształtowanie się koalicji rządowej. Po wyborach, w których nieznacznie wygrała socjaldemokratyczna partia SPD przed chrześcijańsko-demokratyczną koalicją CDU/CSU (najgorszy wynik w historii, poniżej 25 proc.), przed Zielonymi, liberałami z FDP oraz Alternatywą dla Niemiec z AFD, rozważane były trzy scenariusze. Najmniej prawdopodobna była wielka koalicja chadeków z socjaldemokratami. Zdecydowanie bardziej realny  sojusz sygnalizacji świetlnej (niem. Ampel), czyli czerwoni-żółci-zieloni, a więc SPD, Zieloni, FDP. Lub koalicja Jamajka, a więc czarni (CDU/CSU), Zieloni i żółci (FDP). Najnowsze informacje mówią o tym, że zdecydowanie bliżej jest do realizacji wariantu sygnalizacji świetlnej (ampel). W takim wypadku funkcję kanclerzem zostanie Olaf Scholz z SPD. Do koalicji obok socjaldemokratów wejdą Zieloni z liberałami FDP. Co to oznacza?

Prorosyjsko i bardzo zielono

SPD w rządzie będzie odpowiadać za politykę zagraniczną, która zapewne będzie bardziej ugodowa wobec Federacji Rosyjskiej. W ramach Unii Europejskiej będzie bardziej nastawiona na takie tematy jak praworządność i nacisk na kraje członkowskie w sprawach prawodawstwa. Obecność Zielonych to z kolei mocniejsze postawienie na tematy klimatu i ekologii. Ciekawą kwestią jest obecność liberałów z FDP. W kwestiach ekonomicznych mogą być pewne  różnice z koalicjantami. Ale też w polityce międzynarodowej możemy spodziewać się mocniejszego stawiania tematu dyscypliny budżetowej w Unii Europejskiej. To może generować pewne spory z Francją, której prezydent chciał oprzeć politykę na łagodzeniu owej dyscypliny.

Jaka opozycja, chadecy na rozdrożu

CDU/CSU będzie główną siłą opozycyjną. Oprócz chadeków opozycję tworzyć będzie Alternatywa dla Niemiec (AFD) oraz najsłabsza w parlamencie postkomunistyczna lewica (die Linke). Chadecy będą musieli odbudować swoją pozycję. Alternatywa najpewniej będzie blokowana. Linke nie będzie się liczyć. CDU/CSU staną przed dylematem. Albo dalsze dryfowanie w kierunku lewicy i tym samym wzmacnianie Alternatywy, albo powrót do chrześcijańsko-demokratycznych korzeni.

Kto naprawdę wygrał te wybory?

Analiza wyborów w Niemczech skłania do kilku dodatkowych wniosków. Po pierwsze – wygrana SPD nie była miażdżąca. Po drugie – klęska CDU/CSU, choć najwyższa w historii, nie musi jeszcze oznaczać końca tej formacji. A wszystko zależeć będzie od tego, czy formacja będzie w stanie wrócić do źródeł i nie pozwolić AFD na podbieranie bardziej prawicowych wyborców. Los Alternatywy jest w dużej mierze zależny od zachowania CDU. Po trzecie – Zieloni, choć stanowią trzecią siłę w Bundestagu, nie są wygranymi wyborów. Jeszcze niedawno ich przewidywany wynik był znacznie wyższy niż ten uzyskany w głosowaniu 26 września. Po czwarte – prawdziwym zwycięzcą bynajmniej nie jest CDU/CSU, ale liberałowie z FDP. To oni decydują kto będzie kanclerzem. A Christian Lindner, lider liberałów jest zdecydowanie bardziej doświadczonym politykiem niż liderzy Zielonych. I wynik wyborczy jest lepszy niż przewidywały sondaże.

Polecamy