niedziela, 24 października, 2021

Dramatyczna sytuacja w stolicy. Na Bankowym lądował śmigłowiec LPR

Trwa spór medyków z rządem. Na ulice miasta znów nie wyjechała część karetek. Tymczasem w centrum miasta do kobiety z udarem poleciał helikopter. Zdaniem związkowców, bo nie było karetek. Zdaniem wojewody, bo tak jest szybciej. 

Sytuacja jest tragiczna, uważają przedstawiciele stacji Meditrans, którzy są w sporze z rządem i wojewodą. Trwa protest ratowników medycznych, a część karetek nie wyjeżdża do pacjentów. W poniedziałek na ulicy, w okolicach pl. Bankowego zasłabła kobieta. Miała objawy udaru. Z ratunkiem przybyło Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Kobietę helikopter zawiózł do szpitala. „To pokazuje, w jak tragicznej sytuacji się znaleźliśmy. To,że nie było w tym czasie karetki. Tylko dowodzi jak ważny jest protest naszego środowiska” twierdzili przedstawiciele Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i pracownicy Meditransu. Od dłuższego czasu są oni w sporze z rządem. Na wypowiedzi protestujących zaregowały służby podległe wojewodzie mazowieckiemu, które nadzorują ratownictwo medyczne.

„W związku z lądowaniem śmigłowca LPR na placu Bankowym w Warszawie oraz w nawiązaniu do słów przekazywanych przez przedstawicieli Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego „Meditrans” odnośnie dostępności w tym czasie karetki pogotowia ratunkowego, która mogłaby przyjąć zgłoszenie – informujemy, że twierdzenia te nie są zgodne z rzeczywistością. Lotniczy zespół ratownictwa medycznego został zadysponowany zgodnie z procedurą, ponieważ w danym momencie mógł najszybciej dotrzeć do pl. Bankowego, aby udzielić pilnej pomocy medycznej osobie będącej w stanie nagłego zagrożenia życia. LPR jest jednostką systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego” – czytamy w oświadczeniu Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Kto ma rację? Na razie wiadomo, że śmigłowiec lądował i kobietę do szpitala zawiózł. A spór faktycznie się toczy. Do sprawy będziemy wracać.

Polecamy