poniedziałek, 18 października, 2021

PSL. Formacja, którą składają do grobu. I jakoś nie mogą (ANALIZA)

„Pogłoski o mojej śmierci są przesadzone” – ten cytat z popularnego pisarza stał się jednym z najbardziej wyświechtanych powiedzonek naszych czasów. Ale też chyba najbardziej pasuje do Polskiego Stronnictwa Ludowego. Partię tę składa się do grobu od 2001 roku, gdy do Sejmu pierwszy raz weszła Samoobrona. A jednak – ludowcy co wybory próg przekraczają. I nie sądzę, by coś się zmieniło. 

Mój kolega w niedawno toczonej dyskusji usiłował mnie przekonać, że Polskie Stronnictwo Ludowe nie ma szans na wejście do Sejmu. Że w następnych wyborach już na pewno przerżnie. Plus podał kilka argumentów, dla których jest Kosiniakowi-Kamyszowi i jego formacji przeciwny. Rzecz w tym, że co innego krytyczna bądź nie ocena partii, czym innym jej  szanse na wyborczy sukces. A tu moim zdaniem słowa o przesadzonych pogłoskach o śmierci są jak najbardziej adekwatne. Ale po kolei.

Dwie tradycje PSL

Polskie Stronnictwo Ludowe to ugrupowanie dziwne. Bo miesza się w nim piękna, ponad stuletnia tradycja ruchu ludowego z paskudną historią ZSL, promoskiewskiego satelity formacji komunistycznej. Ale znów – to postkomunistyczne ZSL przyczyniło się do „pszyśpieszenia” w roku 1989 (zawierając sojusz z Solidarnością). Potem były „nocne zmiany”, sojusze z komunistami. Rozmaite niefajne rzeczy w samorządach, a przede wszystkim fatalna umowa Polski z Gazpromem, podpisana przez ludowego wicepremiera. Ale też to PSL blokował nieraz groźne pomysły lewicy. Dziś PSL też jakby stało na rozdrożu – między nową chadecją, która sięgnie po umiarkowanie konserwatywny elektorat a łapaniem się spódnicy silniejszych formacji – PO, bądź (w mniejszym stopniu, ale taka frakcja  też istnieje) PiS-u. Ale niniejsza analiza nie ma służyć ocenie Ludowców w obecnej formule. Ale tego, czy to ugrupowanie ma jeszcze szansę zaistnieć, czy może zmierza do politycznego niebytu. I tu z moim zacnym kolegą absolutnie nie mogę się zgodzić.

Nowa chadecja, pocałunki śmierci

Polskie Stronnictwo Ludowe może funkcjonować w kilku konfiguracjach. Sam lider partii zapowiada budowę silnej chadecji, bardziej w centrum od Prawa i Sprawiedliwości, prozachodniej, ale też proprzedsiębiorczej i bardziej konserwatywnej niż PO. I zapotrzebowanie na takie ugrupowanie jest, ale problemem PSL (tu kolega ma rację)  może być ich wiarygodność. Potwornym błędem Kosiniaka było w tym kontekście wejście do Koalicji Europejskiej oraz  zachwyty nad chwilowym wsparciem byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Sam żartowałem wtedy, że brakuje jeszcze poparcia Hanny Gronkiewicz-Waltz i abp. Sławoja Leszka Głódzia. Jak nic, mielibyśmy obraz wszystkiego co najgorsze w polskiej pseudochadecji.

Szansą rolnicy i przedsiębiorcy

Jeśli ludowcy mieliby zaistnieć jako nowa chadecja, to nie w sojuszu ze zgranymi politykami, ale z ofertą dla umiarkowanych konserwatystów. Z programem dla przedsiębiorców. Suflowany przez niektórych sojusz z Hołownią byłby ryzykowny, z uwagi na mocno proekologiczne postulaty, które mogą nie zadziałać na wsi. Szasną byłoby za to bardzo mocne oparcie się o przedsiębiorców, rolników. Ale też takie ugrupowanie musiałoby – aby odnieść sukces – krytykować PiS za drożyznę i podwyżki, politykę wobec przedsiębiorców, ale też mocno odróżniać się od PO i reszty opozycji. I Kosiniak-Kamysz  zdaje się to rozumieć, czasem jednak idzie na lep polityki Tuska i całkowicie swą formację do PO upodabnia. Takim działaniem przekreśli projekt. Ale projekt przekreśliłaby też druga frakcja (licząca się, ale na razie słabsza), chcąca wejść w koalicję z PiS-em. W takim scenariuszu ludowców czekałby los Samoobrony. Podobnie zresztą, gdyby próbowali powrócić do koncepcji skompromitowanej Koalicji Europejskiej. Jednak tu mówimy o projekcie dużym, pomyśle na  zbudowanie potężnej siły wokół PSL. Czym innym jest natomiast ocena szans Ludowców w przypadku ich samodzielnego startu.

Ludowcy sami, mają wciąż szansę

Czy „nowa chadecja” ma szansę – ciężko wyrokować. Ale niezależnie od tego, PSL przy starcie samodzielnym wcale nie jest – jak twierdzi mój kolega – skazany na klęskę. Prawidłowość jest oczywista. Ludowcy zazwyczaj osiągają bardzo dobre bądź dobre wyniki w wyborach samorządowych. Koszmarnie złe w wyborach prezydenckich. I przeciętne, ale powyżej progu wyborczego w wyborach do Sejmu i Senatu. W latach 90-ych byli potęgą. Po tym, gdy na scenie pojawił się Andrzej Lepper w 2001 roku wszedł do Sejmu, mocno osłabli. I co wybory komentatorzy mówili „teraz PSL na pewno nie wejdzie”. I jakoś wchodzi. Szansę na całkowitą marginalizację Ludowców miał kilka lat temu PiS, gdy mocno przejął elektorat wiejski. Ale polityka wobec przedsiębiorców, rolników, sprawia, że dziś i partia rządząca ma na wsi elektorat negatywny. I ten powraca do PSL. Więc, niezależnie od oceny tej formacji (krytykować jest za co), pogłoski o jej śmierci są przesadzone.

Polecamy