poniedziałek, 18 października, 2021

Kretyn, łobuz, MORALISTA. Rzecz o pewnych urodzinach (KOMENTARZ)

Jakieś dziesięć lat temu, niedługo po tragedii smoleńskiej gadałem z kumplem, radykalnym zwolennikiem PiS. I on przekonywał mnie, że nie wolno w żadnym wypadku rozmawiać z kimkolwiek kto głosuje na PO. Bo partia ta przyczyniła się do śmierci prezydenta. Na mój argument, że znam polityków PiS i PO, którzy się kumplują, o mało mnie nie pobił. Jakiś czas potem, już za dobrej zmiany, dyskutowałem z przedstawicielem ostrego antypisu. I on z kolei oburzył się na mnie, gdy powiedziałem, że polityczne podziały czasami przebiegają w poprzek. Że politycy na pokaz często się kłócą a potem załatwiają deale. Nie mieściło mu się to w głowie. I właśnie takich ludzi – w gruncie rzeczy poczciwych, choć naiwnych, trochę mi po aferze medialnej wokół urodzin redaktora Mazurka szkoda. Bo oni faktycznie mogli poczuć się jak w jakimś Matrixie. W rzeczywistości jednak w naszej polityce nieformalne układy są faktem. I bynajmniej problemem nie są urodziny znanego dziennikarza. Tymczasem od kilku tygodni odnieść można wrażenie, że tematem numer jeden w Polsce nie jest kryzys na granicy, nie kolejna fala pandemii, kryzysy polityczne i drożyzna ale to, kogo redaktor Mazurek zaprosił na urodziny. Kto się oburzył, a kto  nie. Jak zareagowały partie polityczne, liderzy i ich teściowe. Nie, nie, nie lekceważę problemu blatowania elit, obłudy, czy kwestii wiarygodności polityków, którzy jedno mówią, a inne robią. Jednak w tej sprawie jedna rzecz uderza – obłuda moralistów. Bo często jest tak, że najgłośniej krzyczą ci, którzy sami z politykami  chleją. Ale nie na oficjalnej imprezie ale w zaciszu gabinetów, przy okazji załatwiając różne interesiki, deale. Redaktor Robert Mazurek zaprosił znanych ludzi na urodziny, co robi co dziesięć lat w okrągłe rocznice. Na imprezę z setkami ludzi, której ukryć się po prostu nie da. Znając jego pracę, raczej nie przestanie „dojeżdżać” polityków z różnych opcji. Dziennikarz RMF sam zresztą przyznaje, że bardziej jest radiowym publicystą, nieobiektywnym, niż dziennikarzem informacyjnym. Więc czepianie się akurat tego redaktora jest śmieszne. Szczególnie gdy robią to ludzie, o których wiemy, że sami są w paskudne układy ubabrani.  Inna sprawa to zachowanie polityków PiS i PO, którzy na imprezę poszli. I tu już można mieć wątpliwości. Nie, nie dlatego, że przyszli. Politycy lewicy, czy sam lider PSL jakoś skandalu nie wywołali. Skandal  wywołali ci z PiS i ci z PO. No, ale po pierwsze głupio tłumaczyli, że szykowali konwencję. Po drugie – jeśli PiS-owcy mówią, że w PO są zdrajcy, mordercy, Targowica, to znaczy, że kumpluję się ze zdrajcami, mordercami i Targowicą. Jeżeli PO mówi, że w Polsce są faszyści, nacjonaliści i zamordyści, to znaczy, że kumplują się z faszystami, nacjonalistami i zamordystami. To zawsze się zemści. I tylko poczciwych wyborców szkoda…

 

Polecamy