poniedziałek, 27 września, 2021

Wyjrzysz przez okno, a tam będzie ściana. Mieszkańcy załamani wizualizacją nowego budynku

Wieżowiec przylegający do innego bloku mieszkalnego. Balkony barierka-w barierkę. Ściana i budynek jako jedyny widok z okna. To nie zły sen, nie projekt ciasnego osiedla w Chinach, ale realna wizja w stolicy, w rejonie Nowolipek. Deweloper planuje budowę budynku niecałe cztery metry  od już istniejącego bloku. Mieszkańcy są załamani.

Widok za oknem, światło wpadające do budynku, przestrzeń – dla naszej psychiki otoczenie domu, w którym mieszkamy, ma duże znaczenie. Mieszkańcy jednego z bloków przy ulicy Dzielnej mają z okien widok na skwer. To się niebawem może zmienić, bo jak informował TVN Warszawa, firma deweloperska ma niebawem pod oknami mieszkańców postawić blok. W odległości mniejszej niż cztery metry od już istniejącego. Ściana nowego bloku ma przylegać do balkonów.

Ciemniej, głośniej, ciaśniej

Co proponowane zmiany oznaczałyby w praktyce? Po pierwsze – mieszkańcy patrząc w okno widzieliby nie skwer, do którego są przyzwyczajeni, ale ścianę drugiego budynku. Wychodząc na balkon praktycznie na wyciągnięcie ręki mieliby sąsiadów – to po drugie. A po trzecie – w mieszkaniach w sposób drastyczny zmniejszyłoby się nasłonecznienie. Mówiąc wprost – zrobiłoby się znacznie ciemniej.

To w przyszłości. Wcześniej mieszkańców czekają takie niedogodności jak budowa w ścisłym sąsiedztwie bloku. Hałas i pył i wszelkie kłopoty związane z pracami budowlanymi. Wreszcie – ostateczną likwidację skweru, będącego lubianym miejscem wypoczynku. Mieszkańcy obawiają się też naruszenia konstrukcji budynku.

„Błagamy o pomoc w zastopowaniu projektu!”

Mieszkańcy są zdruzgotani, niektórzy zamieścili wpisy w mediach  społecznościowych: „Przedstawiam budynek, który ma stanąć pod moimi oknami. Tak, moje okna i balkon znajdują się w tej ciemnej szparce, którą widzicie. Szparka ma szerokość 3,60 m. od ściany budynku. Jeśli dodamy szerokość balkonu, oznacza to, że z balkonu będę klepać ręką w beton o wysokości 12 pięter. W kolorze czarnym, bo taką ma fantazję architekt firmy Tynkbud-1. Można by się zastanawiać, jak to jest w ogóle możliwe? Już wyjaśniam.

Mój budynek został błędnie naniesiony na mapę zagospodarowania przestrzeni. Na tej mapie widnieje jako część pierzei, którą ma tworzyć z nowym budynkiem. Nikogo w urzędzie miasta jak na razie nie zainteresowało, że stan realny jest taki, że na ścianie, do której dosuwają nam nowy blok, mamy okna i balkony. Nikt nie naniósł poprawek ani nawet się nie pofatygował, żeby sprawdzić, jaki jest realny stan! Mało tego, pani z urzędu zaproponowała, żebyśmy sobie pierzeję dobudowali (!!!), skoro nie styka się z nowym budynkiem. Ja już nie proszę, ja błagam, o pomoc w zastopowaniu tego architektonicznego skandalicznego bezprawia” – napisała jedna z użytkowniczek Facebooka.

(źródło: Facebook.com, TVN Warszawa)

 

 

 

 

 

Polecamy