wtorek, 21 września, 2021

Woonerf niezgody na Środkowej, wojna o pl. Pięciu Rogów. Czy ochrona zabytków i zieleń muszą stać w sprzeczności? (ANALIZA)

Las na Środkowej, puszcza na Starówce, czy wysokie drzewa sadzone tylko po to, by przesłonić zabytkowe budynki, to idiotyzm. Wkomponowywanie drzew i zieleni w zabytkową zabudowę XIX i XX wieczną, park na betonowym i paskudnym pl. Defilad, masowe zazielenianie peerelowskich i nowych osiedli jest jak najbardziej sensowne i konieczne. Ochrona zabytków i miejskiej tkanki stolicy nie musi stać w sprzeczności z promocją zieleni. Ale konieczna jest strategia. Tej jednak brakuje.

Wojna o woonerf na Środkowej, a także spór o zagospodarowanie pl. Pięciu Rogów ujawnił dwie wizje rozwoju miasta. Jedna chce wszędzie sadzenia zieleni. Druga sprzeciwia się „niszczeniu zabytkowej tkanki miasta”. Wydaje się, że oba  nurty  stoją po dwóch stronach barykady. I nigdy się nie przekonają. Tymczasem promocja zieleni miejskiej i ochrona zabytkowej tkanki miasta nie muszą stać w sprzeczności. Potrzebna jest jednak mądra polityka przestrzenna. W Warszawie jej nie ma.

Jak stara Warszawa

Ulica Środkowa na Pradze-Północ należy – obok ulicy Stalowej, Brzeskiej – do najbardziej kultowych miejsc w stolicy. Zachowana  przedwojenna zabudowa sprawia, że w tym miejscu możemy poczuć klimat dawnej, zniszczonej Warszawy. Duże kontrowersje wywołał pomysł przekształcenia Środkowej w woonerf. Pomysł wywołał protesty części varsavianistów, uważających, że zabije to historyczny charakter tego miejsca. Dziwne było zachowanie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Najpierw zgodził się on na  realizację projektu. Potem wydał twardy zakaz. To zaostrzyło spór. A  mamy tu dwie ścierające się racje – z jednej strony konieczność dbania o zabytkową przestrzeń miasta. Z drugiej – potrzebę poszerzenia zielonej przestrzeni w mieście, w którym smog i zanieczyszczenie powietrza stają się z roku na rok problemem coraz większym. Pomijając jednak zacietrzewienie uczestników sporu, ich postulaty wcale nie muszą stać w sprzeczności. Konieczna jest jednak kokretna  stategia.

Można inaczej

Woonerf na Środkowej faktycznie całkowicie zniszczyłby charakter tego miejsca. Jest też jednak przykład pozytywny – sąsiadująca ze Środkową ulica Stalowa. Tam „rozbetonowano” i „zazieleniono” chodniki. Ale w sposób całkowicie zgodny z charakterem miejsca. Zieleń jest wkomponowywana w zabytkową przestrzeń. Sadzone są drzewa dokładnie takie, jakie rosły tu w okresie międzywojennym. Pozytywnym przykładem są projekty zazielenienia placu Teatralnego. Upodobnienie tego miejsce do tego sprzed kilkudziesięciu lat.

Strategia konieczna od zaraz

Zasada jest prosta – zachowanej przedwojennej zabudowy w stolicy jest bardzo mało. Jej niszczenie jest niedopuszczalne. Jednak sadzenie zieleni wcale nie musi jej niszczyć – ważne, by odbywało się przy zachowaniu chociażby przedwojennych planów. A więc wkomponowywać należy zieleń tak, by pasowała do danego miejsca.

Mówimy o przestrzeni zabytkowej. W peerelowskich osiedlach, w dzielnicach nowych, biznesowych, czy mieszkalnych, sadzenie roślin powinno odbywać się na masową skalę. I tak – Par Centralny w miejscu paskudnego i betonowego placu Defilad, szpalery wysokich drzew wzdłuż Marszałkowskiej, zazielenienie Pasażu Wiecha. Zielony Ursynów, Gocław, Białołęka. Im więcej – tym lepiej. Ale las na Środkowej sensu nie miał. Wydaje się, że konsensus można wypracować. Tak, by zieleni było znacznie więcej. Ale by nie przesłaniała ona bezcennych zabytków. Jednak by tak było konieczna jest strategia. A tej w stolicy nie widać.

Polecamy