poniedziałek, 27 września, 2021

Polska – Albania. Fatalny mecz. Świetny wynik. Genialny Lewandowski. Kluczowy będzie mecz z Anglią

Po bardzo słabym meczu, ale pięknych akcjach i bramkach, reprezentacja Polski wygrała z Albanią 4:1 (2:1). Biało-Czerwoni z siedmioma punktami są na drugim miejscu w grupie. Teraz Biało-Czerwonych czeka mecz ze słabiutkim San Marino i hitowy mecz z wicemistrzami Europy, czwartym zespołem świata, Anglią. Po Albanii nastroje są mieszane.

Mecz Polacy zaczęli z animuszem. Pierwszy kwadrans to ich przewaga, udokumentowana piękną bramkę po stałym fragmencie Roberta Lewandowskiego. Po dośrodkowaniu Jakuba Modera z rzutu wolnego piłkę główką przedłużył Kamil Glik a najlepszy piłkarz świata w 2020 roku zdobył swoją 70. bramkę w kadrze. Było 1:0 i wydawało się, że to Biało-Czerwoni rzucą się na rywali i zdobędą kolejne bramki. Niestety, animuszu starczyło na jakieś trzy minuty.

Po pierwszym kwadransie zdecydowanie do głosu doszli Albańczycy, którzy nie tylko zaczęli prezentować wysoką kulturę gry, co zaczęli stwarzać groźne sytuacje. I co gorsza, w 25 minucie strzelili bramkę na 2:0. Piłka wrzucona „za plecy” polskiej defensywy, a Sokol Cikalleshi z ostrego konta pokonał Wojciecha Szczęsnego. Akcja i bramka obciąża w zasadzie całą polską defensywę. W kolejnych minutach to goście zdominowali Biało-Czerwonych. W kilku sytuacjach interweniować musiał Wojciech Szczęsny. Podopieczni Paulo Sousy nie mieli pomysłu, notowali głupie straty, całkowicie oddali środek pola. Właśnie druga linia była najsłabszą formacją w polskim zespole.

Jednak gdy wydawało się, że może dojść do kompromitacji, w 44 minucie Polacy wykonywali rzut rożny. Albańczycy wybili piłkę z pola karnego, potem jednak dośrodkował Przemysław Frankowski, a debiutujący w reprezentacji Adam Buksa kapitalnym strzałem głową dał gospodarzom prowadzenie 2:1. Na przerwę wszyscy schodzili z mieszanymi uczuciami. Polacy grali gorzej, oddali raptem dwa strzały na bramkę rywali. A jednak prowadzili 2:1.

Wielki „Lewy”, błysk rezerwowych

W drugiej części gry obraz nie uległ zmianie. Nadal przewagę mieli goście. I ich ataki wydawały się groźniejsze. Jednak w 54 minucie gry miała miejsce chyba decydująca o wyniku akcja meczu. Robert Lewandowski pokazał dlaczego jest jednym z najlepszych piłkarzy świata. Przejął piłkę w środku boiska, poradził sobie z kilkoma rywalami, przebiegł kilkadziesiąt metrów. A w polu karnym, gdy wydawało się, że już nic z akcji nie będzie, wyłożył piłkę Krychowiakowi. Ten wpakował futbolówkę do siatki, podwyższając wynik na 3:1. Potem  na uwagę zasługuje jeszcze akcja Albańczyków, po której  sędzia chyba mógł podyktować rzut karny. I minimalnie niecelny  strzał Lewandowskiego.

W końcówce meczu akcję przeprowadzili rezerwowi. Karol Świederski podał do Karola Linettego, a ten mocnym strzałem z kilkunastu metrów huknął na  bramkę. Piłka odbiła się od  poprzeczki i wpadła do siatki. Mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla Polski. Ale wynik absolutnie nie odzwierciedla przebiegu gry. To Albańczycy mieli więcej posiadania piłki, stworzyli więcej sytuacji, oddali więcej strzałów. Polacy natomiast wykazali się nie lada skutecznością. Oddali pięć strzałów, strzelili cztery gole. Co więcej – każda z bramek była niezwykłej urody. A akcja Roberta Lewandowskiego na 3:1 to chyba jedna z najpiękniejszych szarż w historii polskiej piłki.

Na plus po spotkaniu na pewno należy zapisać wynik – 4:1 i zaliczone trzy punkty. Także grę Roberta Lewandowskiego. Piękne akcje i bramki. Udany debiut Adama Buksy. I wspomnianą skuteczność.

Minusem są znów błędy w grze  defensywnej. Chaos na boisku. Oddanie rywalowi inicjatywy. A przede wszystkim fatalna  gra w środku pola. I występu Grzegorza Krychowiaka nie poprawia nawet strzelony gol.

Teraz San Marino i Anglia

Na pewno kadra ma trochę oddechu – musi teraz wygrać w Serravale z San Marino (wynik poniżej  5:0 będzie klęską) a potem zawalczyć z Anglią. Wprawdzie po wygranej wicemistrzów Europy w Budapeszcie aż 4:0 nie ma co liczyć na walkę o pierwsze miejsce w grupie, to udany mecz z Synami Albionu może być kamieniem milowym dla tej kadry. Meczem założycielskim, jak dla kadru Beenhakkera spotkanie z Portugalią, albo dla kadry Adama Nawałki z Niemcami. Jedno jest pewne – tak słabo jak z Albanią Polacy zagrać już nie mogą. Bo Anglicy błędów nie wybaczą.

Polska – Albania 4:1 (2:1)

1 : 0 Robert Lewandowski 12’

1:1 Sokol Cikalleshi 25’

2:1 Adam Buksa 44’

3:1 Grzegorz Krychowiak 54’

4:1 Karol Linetty 89’

 

Polska: Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński (33’ Paweł Dawidowicz), Jan Bednarek, Kamil Glik, Maciej Rybus (81’ Tymoteusz Puchacz) – Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder, Kamil Jóźwiak, Przemysław Frankowski (62’ Karol Linetty) – Robert Lewandowski, Adam Buksa (81’ Karol Świderski)

Albania: Etrit Berisha – Marash Kumbulla, Berat Djimsiti, Ardian Ismajli – Keidi Bare, Klaus Gjasula, Elseid Hysaj, Lorenc Trashi (67’ Odise Roshi)- Amir Abrashi Rey Manaj (68’ Bekim Balaj) – Sokol Cikalleshi (82’ Myrto Uzuni)

Polecamy