wtorek, 21 września, 2021

PAMIĘĆ O LEGENDZIE. ŚP. Kazimierz Deyna 1947 – 1989

1 września to nie tylko tragiczna data dla Polski, rocznica ataku na nasz kraj ze strony niemieckiego najeźdźcy. 1 września 1989 roku, 50 lat po wybuchu II wojny światowej w San Diego zginął najwybitniejszy piłkarz w historii Polski, legenda Legii Warszawa, Kazimierz Deyna.

„Deyna Kazimierz, nie rusz Kazika, bo zginiesz” – ta przyśpiewka przez lata towarzyszyła kibicom stołecznego klubu. I w drużynie z Łazienkowskiej po Lucjanie Brychczym właśnie Deyna stał się gwiazdą nr jeden. Grał na środku pomocy. Słynął z „irytujących” kółeczek na środku boiska. Irytujących – oczywiście dla rywali. Polegało to na tym, że Deyna obracał się z piłką, czym pozornie spowalniał grę. Po czym nagle posyłał piłkę tam, gdzie już byli napastnicy z jego drużyny.

Król Igrzysk w Monachium, medal na MŚ

Słynął nie tylko z doskonałego podania, ale też z silnego strzału. Młodsi kibice mogą kojarzyć często powtarzany przez telewizje gol z dystansu strzelony Włochom w roku 1974 na Mistrzostwach Świata w Niemczech). Ale kariera Deyny to dziesiątki wspaniałych spotkań. Z Legią zdobył i mistrzostwo Polski i grał w półfinale Pucharu Mistrzów. W klubie zadebiutował w roku 1966 i grał do jesieni 1978 roku. Wywalczył dwa tytuły mistrza Polski, grał w półfinale Pucharu Mistrzów. Jego dorobek to 304 mecze w barwach Legii (więcej ma tylko Lucjan Brychczy) oraz 94 gole. Numer 10, z którym Deyna występował, jest dziś w Legii zastrzeżony.

W reprezentacji był gwiazdą Igrzysk Olimpijskich w Monachium w roku 1972, kiedy to kadra Kazimierza Górskiego zdobyła złoty medal, co było początkiem wspaniałej ery polskiej piłki reprezentacyjnej. Deyna w finale turnieju zdobył dwie, decydujące o złotym medalu bramki. Był też królem strzelców turnieju. Po ciężkiej kontuzji Włodzimierza Lubańskiego Deyna został kapitanem reprezentacji Polski. Na MŚ Biało-Czerwoni zajęli trzecie miejsce, a Kazimierz Deyna był niekwestionowaną gwiazdą turnieju. Jego gra została doceniona – w 1974 roku kapitan reprezentacji zajął trzecie miejsce w plebiscycie France Football o złotą piłkę.

Niekwestionowana legenda

Kolejne lata w reprezentacji to kapitalny mecz z Holandią w eliminacjach Mistrzostw Europy (4:1 dla Polski), zdaniem wielu ekspertów uważany za najlepszy mecz w historii polskiej kadry. Na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu Polacy zdobyli srebrny  medal. Awansowali też na MŚ w Argentynie w 1978  roku. W eliminacjach, na Stadionie Śląskim w Chorzowie w meczu z Portugalią Deyna zdobył kapitalną bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego i został… wygwizdany przez „kibiców” spoza Warszawy. Nienawiść do Legii brała górę nad dobrem kadry Polski i  szacunkiem do najlepszego jej zawodnika…

W roku 1978 na MŚ w Argentynie Polacy zajęli 5-6 miejsce. A Kazimierz Deyna nie strzelił karnego w meczu z gospodarzami (Biało-Czerwoni przegrali 0:2). Na przełomie lat 1978/79 wyjechał do Anglii, gdzie reprezentował barwy Manchesteru City. Anglicy niestety nie potrafiu zagospodarować wielkiego potencjału polskiego asa. Z Anglii Deyna wyjechał do USA, gdzie grał w San Diego Soccers oraz grywał też w rozgrywkach piłki nożnej halowej. Zajmował się popularyzowaniem piłki w USA, snuł plany powrotu do kraju. Niestety, nic z nich nie wyszło. Zginął w wypadku samochodowym na międzystanowej drodze nr 15 w San Diego, w drodze powrotnej do domu. Pochowany został na El Camino Memorial Park w San Diego. W maju 2012 roku jego prochy przywiezione zostały do Polski. 6 czerwca 2012 roku Kazimierze Deyna został pochowany w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach (kwatera 31C-tuje-20)[4], a w Warszawie przy stadionie Legii odsłonięto jego pomnik. (AZ)

 

Polecamy