poniedziałek, 20 września, 2021

„W Warszawie drzewa zasłonią zabytki. A wciąż straszyć będzie beton i szkło”

W stolicy zabytkową, historyczną zabudowę zakryją drzewa. Czuć się będziemy nie jak w mieście, a jak w lesie. Z kolei w miejscach niehistorycznych straszyć nas będzie beton, żelazo i szkło. I nie będzie choćby roślinki – mówi Janusz Sujecki, varsavianista, stowarzyszenie Obrońcy Zabytków Warszawy.

Ponownie ruszył przetarg na przebudowę Alej Jerozolimskich. Państwa stowarzyszenie sprzeciwia się tej inicjatywie. Bo przeszkadzają Wam drzewa?  

Janusz Sujecki: Przebudowa przeszkadza nam z kilku powodów. Zwężenie Alej Jerozolimskich odbywa się bez konsultacji społecznych oraz wbrew woli znacznej części mieszkańców. Nasze stanowisko, jako stowarzyszenia Obrońcy Zabytków Warszawy jest jasne. Żadnych topoli i innych piętnastometrowych drzew na tej ulicy.  Z prostej przyczyny. Ich sadzenie w taki sposób ma charakter nie ekologiczny, czy estetyczny, ale ideologiczny. Chodzi wprost o – co autorzy tych koncepcji sami przyznają – „zaekranowanie” starych kamienic. A więc o to, by zabytkowe budynki przesłonić. Ktoś, kto przyjedzie do Warszawy ma się w Śródmieściu poczuć nie jak w mieście, ale jak w lesie.

Nie zgodzę się. Drzewa stanowią naturalną ochronę przed smogiem. Poprawiają jakość powietrza. I sadzenie ich jest pożądane. A zabytków wcale nie muszą „przesłaniać”, ale mogą się w nie pięknie komponować.

Oczywiście, że tak! Zieleń miejska jest nieodłącznym elementem wzbogacającym miasto. I w Warszawie od bardzo dawna była wkomponowywana w miejską zabudowę. Przynajmniej od XIX wieku. Jednak nam nie chodzi o to, by zieleni nie było. Jej powinno być więcej. Ale o to, by pojawiała się tam, gdzie nie uderza w miejską zabudowę. By właśnie była wkomponowana w zabudowę. Na pl. Pięciu Rogów problemem nie są drzewa, ale ich wysokość. To, że przesłonią zabytkowy Dom Towarowy Braci Jabłkowskich. Zupełnie innym, pozytywnym przykładem jest ulica Stalowa, gdzie sadzone są robinie. A więc drzewa, które rosły tam już w okresie międzywojennym. I doskonale wpisują się w historyczną zabudowę. Na pl. Pięciu Rogów, czy w Al. Jerozolimskich jest jednak inaczej.

Ale równie dobrze może chodzić o to, że teraz sadzenie drzew i ekologia są modne. Skąd pomysł, że chodzi akurat o przykrywanie zabytków?

Stąd, że są w Warszawie miejsca, gdzie aż prosi się, by je zazielenić. I nic się z tym nie robi. Przykładem jest na przykład Pasaż Wiecha. Beton i szkło. Tam wysokie drzewa komponowałyby się inaczej. I nie zmienia się nic. A przedwojenne kamienice mają być przesłonięte. Uważam, że nie chodzi tu o ekologię, czy estetykę. Bo gdyby tak było, to posadzono by też drzewa w Pasażu Wiecha. Z  jednej strony wspaniałe zabytki będą przesłonięte. Z kolei gdzie indziej lśnić będzie żelazo, beton i szkło. A nie będzie choćby krzaczka. Efekt będzie jeden – oszpecenie stolicy.

Polecamy