czwartek, 23 września, 2021

Kompaktowy pies dla rodziny

W Polsce ta rasa psa nie jest zbyt popularna, choć ma grono wiernych miłośników. Jeśli ktoś prowadzi w miarę aktywne życie, chce w domu mieć niedużego psa rodzinnego, doskonale żyjącego z dziećmi i innymi zwierzakami, powinien zainteresować się owczarkiem szetlandzkim. Inteligencja i bezwarunkowa wierność. To największe walory szetlanda.

 Aro z Domu Szelmy (vel Tytus) fot. Arch.

Owczarek szetlandzki nie jest ani psem olbrzymim, ani miniaturką. To niewielki owczarek, o ogromnej inteligencji (przez specjalistów uznany za jedną z najbardziej inteligentych ras psów). Wyglądem przypomina nieco owczarka szkockiego Collie, choć jest od niego sporo mniejszy. – Pierwszym powodem, dla którego zdecydowałem się na owczarka szetlandzkiego był wygląd. Pies ten po prostu bardzo mi się podoba. Od dzieciństwa pamiętam, że ma niezaprzeczalny urok, któremu trudno się oprzeć, charakterystyczny szpiczasty pyszczek, piękne futro. Pamiętam także, że zaskoczył mnie jego miniaturowy format. Urzekł mnie dużo bardziej niż popularniejszy, ale większy owczarek szkocki Collie – mówi pan Andrzej, właściciel owczarka szetlandzkiego Tytusa Aro z Domu Szelmy (vel Tytus). Jak zaznacza, pies pasował też do założeń rodziny, bo plan był taki, by wziąć psa niedużego, ale nie tak małego jak york, chihuahua czy maltańczyk. Pies doskonale dogaduje się z dziećmi, choć jak zaznacza jego właściciel, po przyjęciu pod dach szetlanda należy zadbać o obustronną socjalizację. – Z  jednej strony trzeba pokazać dzieciom w jaki sposób i kiedy dotykać psa,  z drugiej pokazać psu, że dzieci są wyżej od niego w hierarchii stada. Nie jest to trudne, bo te psy nie są dominujące – mówi pan Andrzej. Tytus świetnie dogaduje się też z mieszkającym z nim pod jednym dachem ogromnym mastifem angielskim (o którym pisaliśmy przed trzema tygodniami).  Szetland to rozwiązanie w sam raz dla ludzi aktywnych, ale niekoniecznie pasterzy czy ratowników górskich. To bowiem pies pies, który potrzebuje dużo ruchu ale nie skrajnie dużo. – Pod tym względem uważam, że jest rasą bardziej odpowiednią do życia w mieście (pod warunkiem zapewnienia mu dużej dawki ruchu) niż popularniejszy od niego obecnie border collie, który tego ruchu potrzebuje znacznie więcej – podsumowuje nasz rozmówca. (az)

 

 

Polecamy