czwartek, 23 września, 2021

Pałac Saski Chopina, a nie Skworcowa! Może być kurą, znoszącą złote jaja

Pałac, w którym złamano szyfry enigmy, a wcześniej szyfry bolszewickiej armii. Budynek, w którym mieszkał Fryderyk Chopin. Wreszcie – ostatni wyburzony nieodbudowany wielki zabytek przedwojennej stolicy – Pałac Saski, Bruehla i okoliczne kamienice ma wszelkie szanse, by  być znoszącą złote jaja kurą, a wydatki (niemałe) na ich odbudowę mogą być szybko zwrócone z nawiązką. Do sprawy trzeba jednak podejść spokojnie, merytorycznie, bez histerii. Przede wszystkim – nie politycznie. Przeanalizujmy raz jeszcze, bez emocji ale punkt po punkcie, argumenty przeciwników odbudowy.

Odbudowa zabytków, szczególnie tych przedwojennych, budzi emocje. A skoro tak,  to nie powinna być tematem politycznego sporu. Niestety w Polsce stało się inaczej. Wszystko pod spór podchodzi. I skoro prezydent wywodzący się z PiS zgłasza ustawę o odbudowie Pałacu Saskiego (także, o czym się w dyskusji zapomina, Pałacu Bruehla oraz kamienic od strony ulicy Królewskiej), zaraz pojawia się grupa ludzi zacnych (i zacnych znacznie mniej) mających wiedzę o stolicy i jej historii (i mający wiedzę znacznie mniejszą) znających się na architekturze (i znających znacznie mniej), którzy okładają się niczym pałką. Tymczasem temat dotyczy rzeczy niezwykle istotnej – podejścia do dziedzictwa, historii, kultury, przestrzeni miejskiej w stolicy. Także stosunku do odbudowy. Na uwagę zasługuje list otwarty do prezydenta, podpisany przez zarówno architektów, jak i ludzi kultury (zatytułowany w niektórych mediach jako „List ekspertów i osobowości”). Zasługuje, bo choć z argumentami przeciwko odbudowie w 90 procentach się nie zgadzam, to są one w sporej części merytoryczne i należy je przedyskutować. I, choć ani do roli eksperta, ani (tym bardziej!) osobowości nie aspiruję, postaram się do najważniejszych argumentów odnieść. Więc tak:

Rzeczą, w której z autorami absolutnie się zgadzam, jest zarzut o  polityczne motywacje autorów odbudowy. W serwisie Telegraf 24 wielokrotnie ostro krytykowaliśmy i rząd, i prezydenta Andrzeja Dudę za to, że tej odbudowy wciąż nie ma. Plany były już w czasach, gdy prezydentem stolicy był śp. Lech Kaczyński (odbudowa została wstrzymana przez jego następczynię).  A Andrzej Duda obiecał inwestycję w 2018 roku w czasie obchodów Stulecia Niepodległości Polski. I przez trzy lata była w temacie cisza (no, padło coś tam w kampanii, ale kampania rządzi się swoimi prawami). Po prawdzie, taka inwestycja powinna być przeprowadzona właśnie na stulecie Niepodległej, albo przynajmniej na setną rocznicę Bitwy Warszawskiej. Zmarnowano to. Teraz bez wątpienia chodzi o to, by wypromować rząd przy okazji tzw. Nowego Ładu, który moim zdaniem w wielu punktach jest dokumentem bardzo szkodliwym. Ale… jeśli lewicowy dziennikarz opisuje defraudację, bądź przestępstwo polityka prawicy, to mniej mnie interesują motywacje autora publikacji, ale to, czy ujawnił prawdę, czy nie. Inwestycje w stadiony przed Euro 2012 były w oczywisty sposób promocją rządu. Ale też były potrzebne. I tu kluczowe jest pytanie, czy – niezależnie od motywacji rządzących – inwestycja w Pałac Saski, Pałac Bruehla i kamienice od strony Królewskiej jest potrzebna, czy nie. Ja uważam, że zdecydowanie tak. Autorzy listu do prezydenta, że nie.

I podają argument w części słuszny:  zdaniem autorów listu inwestycja jest wbrew warszawiakom, bo jest bez konsultacji z mieszkańcami i środowiskami eksperckimi. Jednak tu,  jak wynika z wielu ankiet, badań, akurat warszawiacy są pozytywnie nastawieni do samej odbudowy (choć oczywiście ostra narracja przeciwników może nastawienie to zmienić), więc trudno mówić o działaniu wbrew mieszkańcom. Ale częściowo z argumentem mogę się zgodzić – konsultacje należy przeprowadzić, nie tylko wokół samej odbudowy, ale też pomysłu, jaką rolę odzyskane zabytki mogą pełnić. Lekceważenie konsultacji społecznych jest niestety cechą i władz centralnych i wielu samorządów, w Warszawie właśnie lekceważenie konsultacji było jednym z większych powodów krytyki wobec Hanny Gronkiewicz-Waltz.

I teraz zarzut najmocniejszy – kasa. Oczywiście, koszty są olbrzymie. Ale w przypadku inwestycji nie jest ważne to, czy jest droga, ale to, czy się zwróci i ewentualnie w przyszłości na siebie zarobi. Muzea, centra kultury, kawiarnie, organizacje eventów – w obiektach tak ogromnych kubaturowo przestrzeń do zagospodarowania jest. Także do zarabiania. Dość powiedzieć, że w Pałacu Saskim mieszkał przez jakiś czas Fryderyk Chopin, że w czasie Bitwy Warszawskiej złamano tam bolszewickie szyfry, co miało ogromny wpływ na zwycięstwo nad bolszewikami, że to tam złamano Enigmę. Do tego w Pałacu Bruehla mieściło się przedwojenne MSZ. Więc naprawdę rozumiem argument, że jest wiele zabytków wymagających finansowania, ale jeśli właśnie ten obiekt na siebie zarobi, to środki w przyszłości mogą być przeznaczane na fundusz wsparcia dla warszawskich (nie tylko warszawskich) zabytków. Chopin, to nazwisko o skali globalnej, hasło Enigmy jest znane na świecie, a Bitwa Warszawska jest wydarzeniem, które nie ma wciąż swojego muzeum. Inwestycja może być – dobrze pomyślana – kurą znoszącą złote jaja. Ale tu znów zastrzeżenie,  warto w kwestii zagospodarowania tego terenu przeprowadzić konsultacje, tu zgoda z autorami listu.

I kolejny argument, przyznam, na mnie robi wrażenie stwierdzenie, że puste miejsce po Pałacu Saskim miałoby być pomnikiem straty, zniszczenia. Owszem, to jest ciekawa koncepcja, ale raz, plany odbudowy pałacu po wojnie były i on nigdy nie został odbudowany, bo nie zgadzały się na to komunistyczne władze. Po drugie  jestem przekonany, że jak pójdziemy na warszawskie przystanki i spytamy mieszkańców, które miejsce kojarzą się im ze stratą wojenną, to Pl. Piłsudskiego tym miejscem nie będzie. W świadomości społecznej tak to nie funkcjonuje.

Argumenty kolejne:

Odbudowa to kosztowny kaprys. Że kosztowny już wyjaśniliśmy. Tak, ale może się zwrócić. Kaprys? Tu najlepiej opisała sprawę Olga Doleśniak-Harczuk (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa) czytaj TUTAJ. Podobne „kaprysy” są w wielu krajach, choćby w Niemczech. Po prostu, jest dziś moda i trend na odbudowywanie i dawno zniszczonych zabytków.

W okresie przedwojennym obiekt ten nie był ceniony przez warszawiaków. Miał być wyburzony.

Ciężko z tym polemizować, bo wielu świadków już nie żyje. Ale czy to starsi mieszkańcy stolicy, czy to ich potomkowie, zawsze podkreślają wielki sentyment do Pałacu Saskiego. Natomiast prawda – zgodnie z ówczesną modą na modernizm w ramach przebudowy części stolicy Pałac Saski miał być wyburzony. Pomysły wyburzeń dotyczyły też na przykład sporej części Nowego Światu. Jednak, o czym mówił niedawno w wywiadzie dla nas varsavianista Janusz Sujecki, Stefan Starzyński zaczął się z części tych pomysłów wycofywać. To raz. Dwa, zniszczeniu podczas wojny uległa niemal cała stolica. Dziś historyczna tkanka tam, gdzie przetrwała, jest na wagę złota. Odbudowa niszczonych zabytków, także.

Pałac był zbudowany, gdy Rzeczpospolita chyliła się ku upadkowi, a przebudowany został dla rosyjskiego kupca. Nie ma za czym tęsknić, to symbol zniewolenia, niczym Sobór Newski i pomniki lojalnych wobec zaborcy generałów.

Jednak nazwisko mieszkającego w budynku Fryderyka Chopina, czy złamanie szyfru Enigmy, szyfrów bolszewików, są wystarczającym dowodem na to, że bardzo to słaby argument przeciwników odbudowy. Chyba, że za zniewolenie uznamy wygranie wojny z sowietami, przyczynienie się do klęski Hitlera, za symbol niewoli umysłowej muzykę wielkiego Fryderyka. Przyznacie sami, śmiała teza.

Odbudowa Pałacu to zniszczenie Pomnika Nieznanego Żołnierza oraz zagrożenie dla przyrody Ogrodu Saskiego

Przyznam szczerze – nie wiem, ile prawdy jest w tym twierdzeniu. To znaczy – Pomnik Nieznanego Żołnierza ma nie być zagrożony. Przyroda Ogrodu Saskiego nie powinna i nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Jednak właśnie z uwagi na takie kwestie, niezwykle dla mieszkańców istotne, konsultacje powinno się przeprowadzić. Nie zmienia to faktu, że sama odbudowa może być dla miasta niezwykle korzystna. Pytanie nie czy, ale jak ją przeprowadzić.

Przemysław Harczuk

Czytaj też:

Spór o odbudowę Pałacu Saskiego. List otwarty do prezydenta RP Andrzeja Dudy

Spór o odbudowę Pałacu Saskiego. List otwarty do prezydenta RP Andrzeja Dudy

Prawdziwe Muzeum Bitwy Warszawskiej potrzebne jak najszybciej. Mamy pomysł na lokalizację

Polecamy