poniedziałek, 20 września, 2021

Szok. Chcą ZABIJAĆ wolnożyjące koty?! A one są potrzebne. O znaczeniu WARSZAWSKIEGO MRUCZKA

W mediach wybuchł niespodziewany spór pomiędzy zwolennikami miejskich kotów, a obrońcami zjadanych przez nie zwierząt. Pojawił się postulat, by koty zabijać. Tymczasem w Warszawie tam, gdzie pozbyto się kotów, doszło do nagłego wzrostu populacji gryzoni.

Niedawno w jednej z gazet ukazała się polemika o znaczeniu miejskich kotów. Jeden  autor twierdził, że w sumie koty mogłyby być zabijane, bo mordują miejskie zwierzęta, takie jak ptaki. W odpowiedzi pojawił się głos, że to bzdura, bo drapieżniki wielkości kotów (dawniej żbiki, dziś prawie wytrzebione) istniał w naszej strefie klimatycznej od lat. I dziś wolnożyjące koty pełnią podobną rolę. Temat jednak wpisuje się w szerszą dyskusję. I „antykociarskie” postulaty są coraz częstsze też w mediach społecznościowych. Tymczasem koty pełnią rolę niezwykle pozytywną. A regulacja  ich liczebności wcale nie musi sprowadzać się do tak drastycznych metod, jakie sugerują niektórzy publicyści.  Koty faktycznie polują – na gryzonie, ptaki, nietoperze. To naturalne. Ale tak było od lat. Dawniej na ziemiach polskich żył sobie żbik – drapieżnik o wielkości kota. Dziś jest bardzo rzadki, a jego rolę pełni często domowy kot. Prawdą jest też, że niekontrolowany przyrost populacji kotów jest  rzeczą groźną – i dla ludzi, i dla zwierząt. Rzecz w tym, że w mieście takim jak Warszawa działa szereg organizacji, o liczebność populacji kotów dbających. Wolontariusze  nie tylko wolnożyjące koty dokarmiają, ale też je wyłapują, czipują, szczepią, STERYLIZUJĄ. Kocięta są wyłapywane, często znajdują nowy dom. A więc bez żadnego zabijania organizacje te starają się dbać o to, by tę liczebność kotów ograniczać. Kilka lat temu na jednym z warszawskich osiedli (w dzielnicy Bemowo) kotów faktycznie się pozbyto. W sposób skuteczny i to bez żadnego zabijania – po prostu uniemożliwiono zwierzakom dostęp do piwnicznych okien. Efektem był nagły wzrost populacji gryzoni. Temat będzie wracać, niedawno jedna z formacji opozycyjnych przygotowała projekt ustawy, uznającej miejskie koty za „ważny element miejskiego ekosystemu”. Pomysł wywołał oburzenie części przyrodników, argumentujących, że koty zabijają miliony ptaków i gryzoni rocznie. Spór zatem dopiero się zaczyna.

Antoni Zankowicz

fot. Pixabay.com

Polecamy