poniedziałek, 20 września, 2021

Porządkowała rzeczy po zmarłej mamie. Okazało się, że brakuje cennych przedmiotów. UKRADŁA je OPIEKUNKA

Markowy, szwajcarski zegarek, złote obrączki i łańcuszek, srebrne monety – to wszystko zginęło z domu starszej pani, która niedawno zmarła. Okazała się, że przynajmniej część tych przedmiotów ukradła opiekunka, która przez prawie rok opiekowała się staruszką. Kradzież zauważyła córka, porządkująca mieszkanie po zmarłej.

45-letnia kobieta zatrudniła się u pewnej rodziny, by opiekować się starszą, poważnie chorą panią. Przez 10-miesięcy mieszkała ze staruszką i faktycznie troskliwie się nią opiekowała. Tym większym szokiem dla rodziny musiało być odkrycie, że oprócz realnej pomocy kobieta staruszkę okradła, wynosząc z domu cenne przedmioty. Sprawa kradzieży wyszła na jaw po śmierci seniorki. Jej córka, porządkując rzeczy w mieszkaniu zmarłej, natknęła się na potwierdzenia zastawienia przedmiotów w lombardzie. Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, w mieszkaniu brakowało dwóch złotych obrączek po rodzicach, złotego łańcuszka, kilku srebrnych monet kolekcjonowanych jeszcze przez jej ojca oraz należącego niegdyś do niego szwajcarskiego, markowego zegarka. Wartość skradzionych przedmiotów oszacowała na około 6000 zł. Jedyną osobą, którą mogła podejrzewać, była 46-letnia opiekunka, która przez ponad 10 miesięcy zamieszkiwała pod jednym dachem ze schorowaną, potrzebującą całodobowej opieki matką. Córka zmarłej zgłosiła sprawę do mokotowskich policjantów. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie i po zapoznaniu się z dowodami w tej sprawie, postanowili sprawdzić trop wskazywany przez pokrzywdzoną – informuje policja. Funkcjonariusze ustalili, że podejrzewana o kradzież kobieta podjęła pracę na targowisku przy ul. Bakalarskiej w Warszawie. Złożyli jej więc wizytę. 46-latka od razu przyznała się do przestępstwa, chociaż nie do końca. Twierdziła, że nie wie nic na temat srebrnych monet. Co do pozostałych rzeczy wyjaśniała, że od czerwca 2020 r. opiekowała się starszą panią. Wówczas sama była w dramatycznej sytuacji materialnej. Dostawała zapłatę od córki swojej podopiecznej, ale potrzebowała dodatkowych pieniędzy na adwokata, a także inne sprawy związane z rozwodem. Twierdziła, że najpierw sprzedała złoty łańcuszek, później zegarek, a na końcu obrączki. Od samego początku żałowała tego, co robi i chciała wykupić te rzeczy z lombardu, a następnie je oddać. Nie udało jej się jednak, bo przedmioty sprzedano, a jej podopieczna zmarła. Kobieta została zatrzymana i usłyszała zarzuty, grozi jej kara do 5 lat więzienia – informuje policja.

(źródło: policja)

fot. policja

Polecamy