poniedziałek, 27 września, 2021

Trzaskowski do krytyków: Kto jest dziedzicem pruskim?!

Czy każde zetknięcie z Fundacją Adenauera czyni człowieka „dziedzicem pruskim”? Idąc tym tropem, musieliby nimi być np. absolwenci czy wykładowcy Szkoły Liderów Politycznych, której Fundacja również jest partnerem. Czy „dziedzicem pruskim” jest wicepremier Piotr Gliński? Czy był nim wykładowca Szkoły Liderów Lech Kaczyński?” – napisał na Facebooku prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski.

 

Samorządowiec odniósł się do ostatniej krytyki, jaka miała miejsce w prawicowych mediach i Telewizji Publicznej. Rafałowi Trzaskowskiemu zarzucono między innymi poparcie dla zamknięcia kopalni Turów po decyzji TSUE oraz wsparcie dla Campusu Polska Przyszłości, współorganizowanego przez niemiecką fundację Konrada Adenauera (think tank CDU, niemieckiej chadecji).  „Nazywam się Rafał Trzaskowski. Jestem prezydentem Warszawy. Ale według prorządowych mediów decyduję chyba o losach całego wszechświata. A przynajmniej jestem bardzo niebezpiecznym agentem… już nawet trudno się połapać, czyim dokładnie” – zaczął swój wpis prezydent stolicy. „Turów – temat kopalni i związany z nim temat polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Jakie są fakty? No cóż, to dość klasyczny przykład dyplomacji w wykonaniu PiS. Czesi zgłaszają zastrzeżenia dotyczące negatywnego wpływu działania kopalni na środowisko. Rząd PiS nic sobie z tego nie robi. Zniecierpliwieni Czesi skarżą się więc w tej sprawie do TSUE. Rząd PiS nic sobie z tego nie robi. I oto nagle (uwierzycie?!) zapada zaskakujące absolutnie nikogo rozstrzygnięcie TSUE. Co również szokujące dla absolutnie nikogo – rozstrzygnięcie jest niekorzystne dla Polski. Rząd PiS miał długie miesiące, żeby reagować i walczyć o polski interes. Nie kiwnął palcem.

Jaki jest wniosek z tej historii dla obozu rządzącego i związanych z nim mediów? „Trzaskowski chce zamknąć kopalnię Turów” – grzmi pasek TVP i politycy rządzącej opcji. Eureka! Najważniejsze, to że rządzący mają w związku z całą sytuacją dobre samopoczucie” – komentuje Rafał Trzaskowski. W dalszej części wpisu odnosi się do krytyki medialnej inicjatywy „Campus Polska Przyszłości”: „To organizowana przeze mnie inicjatywa skierowana do młodych ludzi, która odbędzie się w Olsztynie w sierpniu tego roku. Przez tydzień będą mogli rozmawiać o najważniejszych sprawach dla Polski i Europy z ciekawymi ludźmi z kraju i z zagranicy – z różnych krajów, związanymi z przeróżnymi opcjami politycznymi lub kompletnie niezwiązanymi z polityką” – pisze polityk. I ubolewa, że inicjatywa tak ostro krytykowana jest przez prawicowe i państwowe media: „fakt, że partnerem wydarzenia jest Fundacja Konrada Adenauera (NIEMIECKA fundacja!) sprawia zdaniem rządzących i ich medialnych sprzymierzeńców, że Campus ma być narzędziem germanizacji młodzieży. Prawdopodobnie będę też zatrudniał młodych ludzi do budowy Nord Stream 2 oraz kazał własną piersią hamować bohaterskie wysiłki rządzącej ekipy ukierunkowanych na wywalczenie reparacji wojennych (swoją drogą – jak tam postępy w tym temacie? Panie prezesie Kaczyński? Panie pośle Mularczyk? Ktoś, coś?). Przez naczelną prorządową gadzinówkę zostałem okrzyknięty nawet (na okładce! Co za wyróżnienie!) „dziedzicem pruskim” – pisze prezydent Warszawy.  Dalej wbija szpilę politykom formacji rządzącej. „Zresztą warto w tym miejscu zapytać, czy każde zetknięcie z Fundacją Adenauera czyni człowieka „dziedzicem pruskim”? Idąc tym tropem, musieliby nimi być np. absolwenci czy wykładowcy Szkoły Liderów Politycznych, której Fundacja również jest partnerem. Czy „dziedzicem pruskim” jest wicepremier Piotr Gliński? Czy był nim wykładowca Szkoły Liderów Lech Kaczyński? (…) Agenturalne tropy prowadzą też jednak niebezpiecznie blisko znanego gmachu przy ul. Woronicza – to tam aż do 2018 roku włącznie odbywały się kolejne edycje organizowanej przez Fundację Adenauera we współpracy z Akademią Telewizyjną TVP (!!!) Akademii Dziennikarstwa KAS (https://www.facebook.com/kaswarschau/posts/1058177844350977). Czy Jacek Kurski et consortes naprawdę dopuścili do tego, by pod szyldem Telewizji Narodowej odbywały się kursy z przemycania widzom niemieckiego punkt widzenia?! Droga czytelniczko, drogi czytelniku – jeśli do tej pory nie mieliście pojęcia o tych niepokojących wydarzeniach, to dzisiaj każdemu z Was mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem: #WieszWięcej. Wracając jednak do meritum. Przesądzającym argumentem w sprawie moich niemieckich powiązań ma być fakt, że – uwaga – „spotkałem się z niemieckimi politykami”. Szanowne prawicowe redakcje – mam dla Was w tym miejscu łamiącą wiadomość. Jarosław Kaczyński spotykał się z pewną bardzo konkretną niemiecką polityk! Niepodważalne dowody znajdziecie we własnym archiwum artykułów: https://www.tvp.info/…/spotkanie-kaczynski-merkel-w…  –  przytacza. „I tylko przy piątku się zastanawiam: naprawdę nie szkoda Wam czasu na wymyślanie tych wszystkich bredni? Jeżeli na takie rozważania z kosmosu poświęcają czas również ministrowie obecnego rządu, to trudno się dziwić, że później przegrywamy z Czechami przed TSUE…” – kończy swój wpis prezydent stolicy.

Antoni Zankowicz

 

Polecamy