wtorek, 3 sierpnia, 2021

Chronić symbole, a nie uczucia

Postulat, by środowiska konserwatywne skupiały się na rozumowym podejściu do wiary, a nie na emocjach jest szczególnie istotny, biorąc pod uwagę, że ostatnio cały spór dotyka odczuć, uczuć, emocji. I środowiska niechętne konserwatystom wprost żądają, by do kogoś mówić tak, czy inaczej, bo ten się tak czuje. Albo, by zakazać danego słowa, bo ktoś się czuje obrażony. Co na to druga strona? Ano też mówi o uczuciach, tyle, że religijnych. Mówi o obrazie tychże uczuć. Nie, nie, kochani. Tak nie można.

Uczucia są rzeczą niezmiernie subiektywną. Ktoś może czuć się urażony profanacją, bezczeszczeniem sakramentu, ktoś może być urażony pomalowaniem pomnika, a dla jeszcze innej osoby problemem będzie to, że koło pomnika jedynie stanął ktoś w tęczowej koszulce. Uczucia nie są miarodajne. I naprawdę nie zgadzajmy się na to, by w naszej cywilizacji to one miały pierwszeństwo. Zamiast subiektywnej i niejasnej „obrony uczuć” walczmy o obronę symboli. Jeżeli znak towarowy jakiegoś koncernu samochodowego, czy spożywczego, nie może być znieważony, czy ośmieszony i nikt nie odważy się złamać prawa, bo to ogromne koszty, to czemu nie może być podobnej zasady wprowadzonej wobec znacznie starszych i szerzej znanych symboli religijnych?

Polecamy