niedziela, 24 października, 2021

VAR w polskim sądzie? Jak zmienić wymiar sprawiedliwości

Opisywana przez nas wielokrotnie sprawa Mirosława Ciełuszeckiegoo pokazuje, że reforma wymiaru sprawiedliwości była jedynie fikcją. Należy na nowo rozpocząć dyskusję o tym, jak wymiar sprawiedliwosći powinien wyglądać. Szczegóły oczywiście muszą zostać dopracowane, ale to społeczeństwo obywatelskie musi wytyczyć zmiany. Bo nie może być ani to, co jest, ani powrót do tego, co było. Przypominamy nasz artykuł sprzed kilkunastu miesięcy,  w którym zawarliśmy kilka pomysłów na zmiany w wymiarze sprawiedliwości.

Dyskusja o wymiarze sprawiedliwości jest bardzo trudna. Z jednej strony mamy patologiczny układ istniejący w sądownictwie od kilkudziesięciu lat. Z drugiej strony – reforma sądownictwa jest leczeniem nowotworu wirusem ebola. W tej sytuacji proponowanie zmian w wymiarze sprawiedliwości zawsze spowodować może oskarżenie – albo o wspieranie „nadzwyczajnej kasty” i zwalczanie „wspaniałej reformy”, albo przeciwnie – o sprzyjanie dobrej zmianie i tzw. reformie ministra Zbigniewa Ziobry. Mimo to – spróbujemy przedstawiać własne zdanie. Bo sądy sprzed reformy faktycznie były siedliskiem patologii. Ale reforma nie zmieniła nic. A zmiany te są niezbędne!

Reforma wymiaru sprawiedliwości w sensie systemowym w sądownictwie nie zmienia nic, patologie jedynie powiększa. Nie oceniając politycznie a czysto merytorycznie – stawia na prokuraturę. Wprowadza zmiany personalne. Nie eliminuje faktycznych problemów, jak choćby doboru biegłych w sprawach gospodarczych. Prawdziwa reforma powinna polegać na czymś zupełnei innym.

Po pierwsze – musi nastąpić zmiana systemu doboru biegłych, nie może być tak, aby biegły sądowy twierdził podczas rozprawy, że przelew bankowy ELIXIR kojarzy mu się z płynem, a na tej podstawie człowiek był skazywany na więzienie

Po drugie – prokuratura, choć potrzebna, siłą rzeczy jest podległa politykom. Dlatego wartym rozważenia pomysłem byłoby nie tyle budowanie niezależnej od ministerstwa prokuratury, co odebranie śledztw prokuraturze i danie ich sędziom śledczym. Na prokuraturze spoczywałoby nadal sporządzanie aktu oskarżenia i występowanie przed sądem, ale bezstronne śledztwo prowadziłby ktoś inny.

Po trzecie – konieczna jest zmiana w kwalifikacji do zawodu – sędziami zawodowymi powinni zostawać wieloletni prawnicy, na zwieńczenie drogi zawodowej

Po czwarte – konieczna jest większa demokratyzacja zawodu, wzmocnienie ław przysięgłych, wprowadzenie sędziów pokoju do spraw drobnych, bezpośredniego wyboru Krajowej Rady Sądownictwa przez wszystkich sędziów

Po piąte – można rozważyć wprowadzenie procesu na model amerykański z zastrzeżeniem, że fundacje chroniące praw człowieka będą organizować obronę ludzi mniej majętnych i oskarżycieli posiłkowych w przypadku znanych i bogatych (w USA jest z tym problem)

Po szóste – nagrywanie WSZYSTKICH spraw sądowych – to na ich podstawie, nie na podstawie politycznej decyzji ministra, można by było wprowadzić zasadę odpowiedzialności dyscyplinarnej, czy skargi nadzwyczajnej. Nagrywanie rozpraw przypominałoby system VAR podczas meczów piłkarskich.

Po siódme – konieczne jest wprowadzenie sensownego, najmniej politycznego nadzoru. Można zmienić rolę prezydenta. Tak, żeby w przyszłości był wybierany tylko na jedną, siedmioletnią kadencję, ale żeby poza sprawami reprezentacyjnymi nie miał żadnych uprawnień w kwestii władzy wykonawczej i ustawodawczej (straciłby możliwość weta, funkcję zwierzchnika sił zbrojnych, za to miałby nadzorować sądowniczą. Głowie państwa pozostawiono by prawo łaski oraz nadzór nad KRS. To najbardziej kontrowersyjna kwestia – jednak ograniczenie liczby kadencji prezydenta (na przykład do jednej, siedmioletniej) sprawiłoby, że przestałby on być zależny od reelekcji i własnego środowiska politycznego. Szczególnie, że byłemu prezydentowi mogłaby przysługiwać dożywotnia emerytura i mandat w Senacie, co już całkowicie ustawiałoby go na pozycji niezależnej wobec polityków i partii.

Nowy Telegraf Warszawski

Polecamy